KrajWoyciechowski o autolustracji Malinowskiego: Chodzi o uczciwość w życiu publicznym

Woyciechowski o autolustracji Malinowskiego: Chodzi o uczciwość w życiu publicznym

Fragment tekstu Piotra Woyciechowskiego, który ukazał się w
Fragment tekstu Piotra Woyciechowskiego, który ukazał się w "Do Rzeczy" / Źródło: DoRzeczy.pl
Dodano 5
Kazimierz Kujda i Andrzej Malinowski to osoby publiczne. Obaj zapowiedzieli wnioski o autolustrację. Kujda go złożył, nie ma żadnego dowodu, by autolustracji poddał się Malinowski – mówi portalowi DoRzeczy.pl Piotr Woyciechowski.

– Chodzi o pewną uczciwość i reguły, które mają obowiązywać symetrycznie wobec wszystkich osób, które sprawa współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa lub wojskową bezpieką dotknęła – mówi Piotr Woyciechowski.

– Wspólnym mianownikiem dla przypadków pana Kazimierza Kujdy oraz Andrzeja Malinowskiego jest to, że obaj funkcjonują w przestrzeni publicznej – przekonuje.

– Nie ma znaczenia, że pan Kujda sprawował funkcję w urzędzie państwowym, który nie podlega lustracji, ani to, że pan Malinowski od kilkunastu lat działa w największej organizacji pracodawców w Polsce, jest jej prezydentem, spotyka się z politykami. I organizacja Pracodawcy RP jest platformą spotykania się biznesu z politykami i wpływania na legislację i też nie podlega lustracji. Istotne jest to, że obaj panowie – Kujda i Malinowski – zobowiązali się do poddania procedurze autolustracji.

– Pan Kujda – tu chapeau bas – wniosek o autolustrację złożył. Pan Malinowski na razie się od tego przyrzeczenia uchyla – mówi Piotr Woyciechowski.

– Chodzi tu o zasadę symetryzmu i uczciwe mechanizmy w przestrzeni publicznej. To nie są osoby prywatne. To są osoby publiczne, które w sposób suwerenny zobowiązały się do poddania procedurze autolustracji. W przypadku pana Kujdy wiemy, że taki wniosek złożył. W przypadku pana Malinowskiego nie mamy żadnego dowodu, by tej autolustracji się poddał – podsumowuje Piotr Woyciechowski.

Czytaj także:
Kiedy wniosek o autolustrację? Woyciechowski przypomina obietnicę Malinowskiego

Czytaj także:
Po publikacji "Do Rzeczy". Woyciechowski zawiadamia pion śledczy IPN

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ pha

Czytaj także

 5
  • Pan M*rzyński - Filipiński IP
    Wystarczyło opublikować wszystkie materiały SB by każdy mógł sobie sprawdzić kto i kiedy na niego donosił...
    Wybrano jednak najgorszą możliwą opcję i to nie przez przypadek. W PRL-bis zadbano o to by donosiciele i konfidenci mogli spać spokojnie. Najpierw w wpuszczono byłych TW do archiwów, by mogli zakończyć ich czyszczenie. Potem utworzono zbiór zastrzeżony.
    Do tego co zostało, wprowadzono zapisy na reglamentowany dostęp dla tych, którzy chcieliby obejrzeć co esbecy uzbierali na ich temat.
    Na koniec mamy jeszcze procesy lustracyjne, w których orzekają sędziowie, którzy przeszli jako środowisko zawodowe tak zwany proces "samooczyszczenia". Oznacza on w gruncie, rzeczy w języku ogólnie zrozumiałym, uznanie donosicieli za ofiary systemu tłumacząc ich postępowanie tysiącem wybiegów, szantażem, lub jakąkolwiek inną wyższą koniecznością.
    Trzeba być człowiekiem pozbawionym wyobraźni by uznać, że to co zostało szumnie nazwane III RP zerwało więź z PRL
    Dodaj odpowiedź 6 4
      Odpowiedzi: 1
    • Komuchy do puchy IP
      Malinowski to wyjatkowa szuja i ssyn skorumpowany komuch. Byl prawą rączką Kulczyka. Won komuchu. A ci z rządu biora od niego nagrody.
      Dodaj odpowiedź 10 5
        Odpowiedzi: 0
      • SB, potem UOP IP
        Co jest złego we wspólpracy z organami bezpieczenstwa własnego kraju?
        Czy jak do władzy dojdzie lewica, pochwalicie ujawnienie prawicowej kapuchy, poczynając od 1989?
        A są takie głosy, wcale nie odosobnione.
        Bo czym sie różni kapowanie dla PRL od kapowania dla III RyPy?
        W obu wypadkach:
        - pozyskiwano szantażem i przekupstwem,przeważnie ludzi "umoczonych" za darowanie win,
        - obiecywano wieczystą tajemnicę faktu współpracy,
        - kapujący nie miał żadnej wiedzy po co bezpiece te informacje i wpływu na to, jak będą wykorzystane.
        - kapujący wiarołomnie donosii (ł) na szefa, kolegę, przyjaciela, sąsiada albo i członka rodziny.
        Wskaż 5 różnic miedzy tymi obrazkami, jak pisano w pismach dziecięcych w PRL.
        Dodaj odpowiedź 4 10
          Odpowiedzi: 0
        • TW Bolek IP
          Każdemu Prezydentowi należy wierzyć na słowo ,że nie był agentem !
          Dodaj odpowiedź 11 5
            Odpowiedzi: 0

          Czytaj także