Ks. Józef Zborek stracił stanowisko po postępowaniu prowadzonym przez władze diecezji bielsko-żywieckiej i instancje Stolicy Apostolskiej.
Oficjalnie diecezja mówi o "poważnych nieprawidłowościach" w wypełnianiu urzędu. Według nieoficjalnych informacji "Rzeczpospolitej" sprawa miała dotyczyć m.in. odprawiania zbyt dużej liczby mszy w intencjach i związanych z nimi ofiar.
Kulisy odwołania proboszcza w Grojcu
Jak ustalił dziennik, ks. Zborek cieszył się dużą popularnością, a intencje mszalne zamawiali u niego także mieszkańcy sąsiednich parafii.
Według informatorów gazety duchowny miał odprawiać znacznie więcej mszy, niż przewiduje prawo kanoniczne – w niektóre dni nawet około 10. Część intencji, których sam nie był w stanie zrealizować, miał przekazywać zaprzyjaźnionym księżom z innych parafii.
Prawo kanoniczne zasadniczo przewiduje, że kapłan może odprawić jedną mszę dziennie, a w określonych przypadkach, za zgodą właściwych władz kościelnych, dwie.
Nieoficjalnie: Donosy księży i pieniądze z intencji mszalnych
Według "Rz" problemem miały być również pieniądze związane z ofiarami składanymi przy zamawianiu intencji. Informatorzy gazety twierdzą, że właśnie kwestia przepływu tych środków była powodem skarg innych duchownych.
Diecezja bielsko-żywiecka nie potwierdziła oficjalnie szczegółów dotyczących przyczyn odwołania. Jak podano w komunikacie, ks. Zborek miał pełne prawo do obrony i skorzystał z możliwości odwołania do wszystkich instancji Stolicy Apostolskiej.
Decyzję biskupa Romana Pindla potwierdziła Dykasteria ds. Duchowieństwa, a następnie Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej zakończył postępowanie. Duchowny otrzymał dekret i formalnie nie jest już proboszczem.
Biskup w asyście policji. Parafianie otoczyli kościół
Odwołanie wywołało protest części parafian, którzy przez ponad 30 lat byli związani z ks. Zborkiem. Podczas niedzielnego spotkania z biskupem Pindlem doszło do eskalacji emocji. Część zgromadzonych blokowała duchownym możliwość opuszczenia kościoła. Biskup i towarzyszący mu księża opuścili teren w nocy w asyście policji.
Odwołany proboszcz powiedział w rozmowie telefonicznej z TVN24, że nie chce rozmawiać o sprawie. – Nie mogę nic powiedzieć, w odpowiednim czasie wszystko będzie jasne – stwierdził.
Czytaj też:
Sędzia nie może już pracować na katolickiej uczelni. Prezes sądu wydał zakaz
