W środę w zakładzie Maskpol w Konieczkach w województwie śląskim odbyła się konferencja prasowa z udziałem wiceministra obrony narodowej Cezarego Tomczyka. Jednym z głównych tematów spotkania była decyzja amerykańskiej administracji o ulokowaniu w Polsce europejskiego centrum serwisowego pocisków PAC-3, wykorzystywanych w systemach obrony powietrznej Patriot.
Dziennikarze zapytali jednak wiceszefa MON także o niecodzienny komplement ze strony ambasadora USA Toma Rose'a, który dzień wcześniej porównał go do Johna Rambo.
"Polski Rambo" w MON. Tomczyk odpowiada ambasadorowi USA
Określenie pojawiło się we wtorkowym wpisie amerykańskiego dyplomaty na platformie X. Tom Rose, komentując decyzję o utworzeniu centrum serwisowego w Polsce, podziękował osobom zaangażowanym w rozmowy z amerykańską administracją.
Wymienił między innymi prezydenta Karola Nawrockiego, ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, Cezarego Tomczyka oraz Magdalenę Sobkowiak-Czarnecką. Wiceszefa MON nazwał "wspaniałym polskim Rambo", nawiązując do bohatera popularnej serii filmów akcji.
Podczas środowej konferencji Tomczyk przyznał, że takie porównanie nie jest dla niego nieprzyjemne. Stwierdził, że John Rambo należy do jego ulubionych postaci filmowych. Podkreślił również, że wysoko ocenia współpracę z ambasadorem Rose'em.
Jak zaznaczył, kiedy dyplomata obejmował stanowisko w Warszawie, nie było wiadomo, jak ułożą się jego relacje z polskim rządem. Dziś, zdaniem Tomczyka, Rose odegrał istotną rolę w rozwijaniu współpracy między oboma krajami.
– Róbmy swoje, myślę, że to jest najważniejsze, a Rambo zawsze walczył o dobre rzeczy – powiedział wiceszef MON.
Tomczyk o centrum serwisowym Patriotów. "Fundamentalne znaczenie"
Polityk odniósł się również do znaczenia amerykańskiej inwestycji w Polsce. We wtorek Pentagon ogłosił, że to właśnie nasz kraj został wybrany na lokalizację centrum serwisowego zaawansowanych pocisków PAC-3 MSE, wykorzystywanych do zwalczania rakiet balistycznych.
Tomczyk przekonywał, że decyzja ma znaczenie wykraczające poza samą obsługę techniczną uzbrojenia. – Centrum serwisowe w Polsce, moim zdaniem, ma fundamentalne znaczenie i uważam, że jeszcze nawet opinia publiczna nie zdaje sobie sprawy, jak duże znaczenie ma ta decyzj" – powiedział.
Jak wyjaśnił, wybór Polski oznacza uznanie jej za wieloletniego partnera Stanów Zjednoczonych w obszarze jednego z najważniejszych amerykańskich systemów uzbrojenia. Wiceminister ocenił również, że inwestycja przeczy zarzutom polityków PiS, którzy wskazywali na pogarszające się relacje rządu Donalda Tuska z administracją Donalda Trumpa.
Według Tomczyka decyzja Waszyngtonu dowodzi, że współpraca wojskowa między Polską a Stanami Zjednoczonymi pozostaje skuteczna.
Czytaj też:
"Nie chcę psuć zabawy". Bosak zadał rządowi szereg pytań Czytaj też:
Duży sukces Polski. Kosiniak-Kamysz: To wielka amerykańska inwestycja
