KrajGuział: Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna podać się do dymisji

Guział: Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna podać się do dymisji

Piotr Guział
Piotr Guział
Dodano
- Hanna Gronkiewicz-Waltz utraciła mandat zaufania do sprawowania władzy w Warszawie. Powinna podać się do dymisji, tak jak uczynił to minister Ćwiąkalski, kiedy powiesił się w celi jeden z morderców Olewnika. Pani prezydent powinna czerpać z tych wzorców, bo polityk musi być wiarygodny i przyzwoity - powiedział były burmistrz Ursynowa, a obecnie warszawski radny Piotr Guział na antenie radia RDC.

Dziś odbędzie się nadzwyczajna sesja Rady Miasta, którą zwołała prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, aby przedstawić informacje na temat zwrotów nieruchomości w latach 1990-2016. – Liczę na to, że sesja będzie rozszerzona o punkt dotyczący powołania komisji ds. reprywatyzacji warszawskich w latach 1990—2016 – mówiła na początku tygodnia.

"Polityk musi być wiarygodny i przyzwoity"

Jednak zdaniem Guziała dzisiejsza sesja Rady Warszawy obnaży zaniedbania prezydent Warszawy, ponieważ ta "będzie musiała wytłumaczyć, dlaczego przez dziesięć lat swojej prezydentury nie zrobiła nic, żeby uporać się z kwestią reprywatyzacji". – Toczą się śledztwa prokuratorskie, pracuje również CBA. Myślę, że ABW też powinna się tą sprawą zainteresować. Równolegle wszystkie inne możliwości powinny być wykorzystane, włącznie z komisją śledczą – dodał.

W ocenie byłego burmistrza Ursynowa prezydent stolicy powinna podać się do dymisji, ponieważ "utraciła mandat społecznego zaufania". – Powinna podać się do dymisji, tak jak uczynił to minister Ćwiąkalski, kiedy powiesił się w celi jeden z morderców Olewnika. Pani prezydent powinna czerpać z tych wzorców, bo polityk musi być wiarygodny i przyzwoity – ocenił.

"Ona jest matką wszystkich afer związanych z reprywatyzacją"

Guział zarzucił również Gronkiewicz-Waltz bezczynność w kwestii afery reprywatyzacyjnej. Jak dodał, prezydent Warszawy nie zrobiła również niczego, jeśli chodzi o kamienicą przy Noakowskiego 16, którą odzyskał jej mąż. Radny przypomniał, że już sąd PRL-u w 1948 roku unieważnił wszelkie akty notarialne nabycia kamienicy przez wujka męża Gronkiewicz-Waltz. – Wydarzyło się zło, które powinno zostać osądzone i ukarane, a pani prezydent nigdy do tej sprawy się nie odniosła. Wydaje mi się, że wyjaśnianie reprywatyzacji trzeba zacząć od tej sprawy, bo ona jest matką wszystkich afer związanych z reprywatyzacją – stwierdził.

Afera reprywatyzacyjna

O nieprawidłowościach podczas warszawskich reprywatyzacji stało się głośno pod koniec sierpnia, kiedy „Gazeta Wyborcza” opisała okoliczności reprywatyzacji działki przy Chmielnej 70 w samym centrum Warszawy. Miasto zwróciło ją w 2012 r. w prywatne ręce, mimo że najprawdopodobniej wcześniej przyznano za nią odszkodowanie na podstawie umowy międzynarodowej. Wartość działki szacowana jest nawet na 160 mln zł.

Tydzień po publikacji gazety, na konferencji prasowej, Hanna Gronkiewicz-Waltz przyznała, że reprywatyzacja działki odbyła się w sposób "pochopny" i zapowiedziała dyscyplinarne zwolnienie urzędników ratusza powiązanych z tą sprawą. – Z problemem reprywatyzacji w Warszawie zmagamy się już od dawna, a mała ustawa reprywatyzacyjna nie załatwia wszystkiego – mówiła. Podkreśliła jednocześnie, że sama nie poda się z tego powodu do dymisji.

Burmistrzowie idą do prokuratury

Na dzisiejszej konferencji prasowej dwóch warszawskich burmistrzów: Wojciech Zabłocki z Pragi Północ i Piotr Kazimierczak nadzorujący Śródmieście, oświadczyli, że złożą w prokuraturze zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa podczas reprywatyzacji w stolicy. Chcą w ten sposób "bronić interesów miasta". – Gdy coś budzi nasze wątpliwości, zwracamy się do miasta, do biura prawnego o interpretacje. Miasto powinno pomagać dzielnicom. W końcu powinniśmy bronić interesu miasta i nie zwracać kamienic na tzw. słupy, co w tej chwili ma miejsce – powiedział Zabłocki. Czytaj więcej

kg

fot. Facebook/Piotr Guział
rdc.pl, dorzeczy.pl

/ kga

Czytaj także

 0

Czytaj także