Pojemne serce Jeremiego Przybory
  • Tomasz Zbigniew ZapertAutor:Tomasz Zbigniew Zapert

Pojemne serce Jeremiego Przybory

Dodano: 
Pisarz, satyryk, aktor Jeremi Przybora
Pisarz, satyryk, aktor Jeremi Przybora Źródło: PAP / Janusz Mazur
Z Marią Wilczek-Krupą, dziennikarką i pisarką rozmawia Tomasz Zbigniew Zapert.

Tomasz Zbigniew Zapert: Wnioskując po tytule książki, jej bohaterowi patronował Amor. Mam rację?

Maria Wilczek-Krupa: Myślę, że tak. Ale to nie było kolekcjonowanie miłosnych wrażeń ani „skakanie z kwiatka na kwiatek”, tylko autentyczne zakochiwanie się, przeżywanie miłości, uniesienia duchowe. Przybora miał pojemne serce, a wszystkie przeżycia z tym związane znajdowały ujście w tworzonej przez niego poezji.

Panicz. Można go tak określić, przywołując Wańkowicza, w jego szczenięcych latach?

Jak najbardziej, lecz trzeba dodać, że ten termin dotyczy nie tylko młodości. „Hrabiostwo” Przybory stanowiło integralną część jego natury. Nie zostało nabyte czy też przejęte od kogoś. Było jakby wrodzone. I wyrażało się we wszystkim – w ubiorze, języku, manierach, tonie głosu, gestykulacji, mimice.

Starszy Pan B jest ikoną TVP, aczkolwiek trampolinę do kariery stanowiło dlań Polskie Radio.

„Z radia powstałem i w radio się obrócę” – mówił Przybora, odbierając Diamentowy Mikrofon. Był człowiekiem stworzonym dla telewizji, kamery były dla niego łaskawe, niemniej wychowało go radio, któremu służył bez większych przerw od 1937 r. I zawsze o nim pamiętał.

Gdyby nie druga wojna światowa, Starsi Panowie zaistnieliby wcześniej?

Możliwe, ponieważ poznali się przecież właśnie we wrześniu 1939 r., a potem ich drogi rozeszły się z oczywistego powodu. Kolejne spotkanie to czas powojenny i wtedy tandem JJ puścił „pióromaszyny” w ruch. Kto wie, jakie arcydzieła powstałyby wcześniej, gdyby lata 1939–1945 nie zostały naznaczone wojną?

Wywiad został opublikowany w 6/2024 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także