"Fakt" pisze, że Krzysztof Kwiatkowski otrzymał od początku tego roku już 48 tys. zł nagród. Jak przypomina gazeta, prezes Najwyższej Izby Kontroli ma postawione cztery prokuratorskie zarzuty.
Od listopada 2016 roku Kwiatkowski ma status podejrzanego w śledztwie dotyczącym ustawiania konkursów na wysokie stanowiska w NIK. Mieli je wygrywać kandydaci wskazywani przez Jana Burego, byłego szefa PSL.
Jak informuje "Fakt", zarzuty nie przeszkadzają Kwiatkowskiemu w pobieraniu premii. W zeszłym roku prezes NIK otrzymał w sumie 67,5 tys. zł, a od początku 2017 roku – już 48 tys. zł. Uzasadnienie? "Osiągnięcia w pracy zawodowej".
Szef Najwyższej Izby Kontroli nie jest wyjątkiem. Gazeta podkreśla, że na nagrody dla prawie półtora tysiąca urzędników NIK przeznaczono od początku roku już 9,1 mln zł. Izba tłumaczy, że musi wypłacać premie zgodnie z zarządzeniem marszałka Sejmu.
Źródło: Fakt
