OpinieCynizm i poniżenie

Cynizm i poniżenie

Baner wyborczy kandydatki PO na prezydenta Małgorzaty Kidawy-Błońskiej
Baner wyborczy kandydatki PO na prezydenta Małgorzaty Kidawy-Błońskiej / Źródło: PAP / Grzegorz Michałowski
Dodano 194
TAKI MAMY KLIMAT || Małgorzata Kidawa-Błońska była tragiczną kandydatką i jeżeli Platforma Obywatelska chciała ratować swoją pozycję, to musiała dokonać podmianki. Jednak styl w jakim to zrobiono, był po prostu żenujący. Kidawa-Błońska została ośmieszona na oczach całej Polski, a elektorat Platformy musiał na to patrzeć. Ten gest może się zemścić na PO, bo w tej historii to kierownictwo partii występuje w roli czarnego charakteru.

Idąc na wybory (szczególnie prezydenckie) obywatel chce czuć, że bierze udział w czymś wielkim, że to nie tylko wrzucenie kartki do pudełka. Chce czuć, że zmienia kraj, że jest częścią jakiejś drużyny. Sposób w jaki PO pożegnała się z kandydaturą Kidawy-Błońskiej pokazuje, że żadnej drużyny już nie ma. Wyborcy mogą ukarać PO za ten manewr. Wszak konkurencja w tym roku wyjątkowo obfita – po lewej i po prawej stronie.

Prawdziwa prezydent ośmieszona

Kidawa-Błońska była najgorszym kandydatem jakiego widziała polska polityka od dawna. Stresowała się przed kamerami, nie miała przemyślanej strategii, zaliczała wpadkę za wpadką, a przede wszystkim wprowadzała chaos. Apogeum tego była jej decyzja o zawieszeniu kampanii. To punkt zwrotny, który dał szanse Hołowni i Kosiniakowi-Kamyszowi, a który przesądził o dalszych losach jej własnej kandydatury.

Biorąc to wszystko pod uwagę ciężko się dziwić kierownictwu PO, że podjęło decyzję o zmianie kandydata. To drastyczna decyzja, ale konieczna, a nawet spóźniona. Problem leży zatem nie w samej decyzji, ale w przedstawieniu, jakie zrobiono dookoła.

Właściwie od kilku tygodni obserwowaliśmy, jak politycy Platformy urządzają sobie tournee po mediach, obgadując własną kandydatkę – człowieka, który ich zdaniem powinien być głową państwa. W ostatnim tygodniu był to już prawdziwy kabaret, czego symbolem może być Tomasz Siemoniak, który wprost przyznawał, że PO jest „w trudnej sytuacji z tą kandydaturą”, albo Radosław Sikorski proponował Monice Olejnik, by startowała w wyborach.

Jak Kidawa-Błońska musiała się czuć, gdy do jej kandydatury nie chciał się przyznać ani Grzegorz Schetyna ani Borys Budka? Gdy chwilę po „pakcie Jarosławów” największy zwolennik PO Tomasz Lis miał w głowie tylko jedno do przekazania na Twitterze –„Czy KO zmieni kandydata? Inne pytania są drugorzędne”. Od kilku tygodni kampania Kidawy-Błońskiej była notorycznie dobijana przez samą Platformę, która sprawiała wrażenie, że wstydzi się własnej kandydatki.

Rozterki Leminga

Jasne, można powiedzieć, że w polityce trzeba mieć twardą skórę i Kidawa-Błońska musiała się liczyć z tym, na co się porywa. To prawda, tylko że wyborcy nie postrzegają tak polityki. Wyborcy widzą biedną osamotnioną kobietę. Biedną – bo została upokorzona przez własnych kolegów; osamotnioną – na co wskazuje choćby jej konferencja, gdy samotnie ogłosiła swoją rezygnację; kobietę – bo sama podkreślała ten fakt w co drugim wystąpieniu. Ona prezentowała się nie jako kandydat PO w wyborach, tylko jako kobieta-kandydat. Poza tym, jakkolwiek nie byłby to wyświechtany zwrot, postać kobiety ma szczególne miejsce w polskiej kulturze i widok biednej, upokorzonej Kidawy-Błońskiej będzie się jeszcze długo ciągnął za Platformą Obywatelską. Różnej maści Środy i Spurkinie nie dadzą im teraz spokoju.

„Przyjęło się uważać, że PIS to buractwo level hard, obcesowość, brak kultury, tępe obuchy na koślawym trzonku. Ale oni nigdy publicznie nie zajechali swojego człowieka tak, jak PO i jej zwolennicy Komorowskiego czy teraz @M_K_Blonska’ą” – napisał kilka dni temu na Twitterze Zbigniew Hołdys.

Nie żeby ten, niegdyś znany, muzyk był znaczącą personą dla polskiej sceny politycznej, ale powyższy wpis jest zaskakująco celny i bardzo dobrze oddaje nastroje przeciętnego wyborcy Platformy Obywatelskiej.

Bo przecież w ostatnich miesiącach tenże leming też musiał bronić swojej kandydatki, wybaczać jej wpadki, wstawiać się za nią i znosić kpiny. I po tym wszystkim po prostu odsunięto ich (Kidawę i wyborców) na boczny tor. Ta cała operacja była przeprowadzona na przysłowiowy rympał – bez pomysłu, bez wyobraźni, a za to (co najgorsze) bez żadnego smaku, bez klasy. A przecież wybór polityczny, jak każdy inny ważny wybór w życiu, to „w gruncie rzeczy jest to sprawa smaku”.

Podmianka nic nie da

Kidawa była tragiczną kandydatką – to prawda. Ta historia ma jednak drugie dno. Wybory są (zapewne) dla PO przegrane, ale prawdziwą ich stawką nie jest pałac prezydencki tylko pozycja Platformy na polskiej scenie politycznej. Jeżeli kandydat PO nie wejdzie do II tury to będzie dla samej partii tragedia wizerunkowa. Jeżeli natomiast kandydat, tak jak Kidawa w sondażach, osiągnie wynik gorszy niż np. Krzysztof Bosak, to będzie de facto oznaczać koniec Platformy – rozpad ugrupowania, albo pożarcie przez Lewicę i PSL.

Stąd cała podmianka. Nie chodzi o wygranie wyborów, tylko o obronę pozycji głównego antypisu. Trzaskowski ma pokazać wyborcom, że Platforma jest poważniejszym graczem niż Lewica, ludowcy czy potencjalna partia Hołowni. Trzaskowski ma pokazać, że nie warto skreślać PO.

Problemem Platformy jest jednak nie kiepska kandydatka, tylko to że sama partia jest swoim własnym cieniem. Namiastką tego, co reprezentowała jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Jej pogarszające się sondaże to dłuższa tendencja, na którą kandydatura Kidawy-Błońskiej miała jedynie pośredni wpływ. Dlatego wystawienie Trzaskowskiego to ruch dosyć dramatyczny i histeryczny, ale z góry skazany na porażkę.

Jeżeli Platforma chce ocaleć, to musi przeprowadzić poważne zmiany w swoim podejściu do państwa i Polaków. Musi, o czym tyle razy pisałem, zacząć w końcu myśleć o interesie wspólnoty, musi przestać tkwić w okowach tępego antypisu i zacząć słuchać Polaków. Zwalanie całej winy na partyjną koleżankę nic nie da. Kandydatura Kidawy-Błońskiej jest rezultatem słabych wyników Platformy, a nie ich przyczyną.

Artykuł wyraża poglądy autora i nie musi być tożsamy ze stanowiskiem redakcji.


Zobacz poprzednie teksty z cyklu "TAKI MAMY KLIMAT":

Czytaj także:
Państwo z plasteliny
Czytaj także:
Sieroty po Platformie Obywatelskiej

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

 194
  • CO CHAMY Z PO-KO ZROBILI M. KIDAWIE? IP
    TUSK, ARŁUKOWICZ, BUDKA, TRZASKOWSKI, SIKORSKI, GRODZKI, … DOKONALI NA OCZACH CAŁEGO ŚWIATA, W BIAŁY DZIEŃ ZBIOROWEGO GWAŁTU NA
    M. KIDAWIE-BŁOŃSKIEJ …

    -- JAK MOŻNA W TAK PERFIDNY SPOSÓB PONIŻYĆ KOBIETĘ, JEJ MĘŻA I CAŁA RODZINĘ …

    A NAJBARDZIEJ MUSI BOLEĆ P. KIDAWĘ POSTAWA TZW. „FEMINISTEK” – ŻADNA Z NICH (M. ŚRODA, M. PŁATEK, J, OCHOJSKA, D. WIELOWIEYSKA,
    K. LUBNAUER, M. OLEJNIK, A. HOLLAND, K. JANDA, …) NIE „PISNĘŁY” JAK DOTĄD ANI SŁOWA W JEJ OBRONIE …
    TO MUSI BOLEĆ – OJ MUSI …
    Dodaj odpowiedź 5 0
      Odpowiedzi: 0
    • Wito2424 IP
      Przyjelo sie uwazac ze holdys to buc i burak
      Dodaj odpowiedź 12 0
        Odpowiedzi: 0
      • mordotymoja IP
        Zamienił stryjek na siekierkę kijek, ale zrobił to pokazując brak kultury, głupotę i chamstwo! Olał "najlepszą" kandydatkę i pozostawił ją na aucie samą...
        Dodaj odpowiedź 13 1
          Odpowiedzi: 1
        • Lecho IP
          w jednym wyjątkiem poprzedni prezydenci skutecznie odarli ten urząd z wszelkiej godności... albo imbecyl, albo w sztok pijany, ewentualnie pospolity cham bez ogłady dyplomatycznej i towarzyskiej...
          obecny na tym tle to mistrz świata... a apolityczny nie będzie żaden, gdyż są zależni od finansów partii, z której się wywodzą i tu pani K-B jest smutnym przykładem...
          Dodaj odpowiedź 13 1
            Odpowiedzi: 0
          • Jakima Tosens IP
            Zdjęcie do artykułu ilustruje prawie perfekcyjnie słynną definicję Polski byłego ministra spraw wewnętrznych Sienkiewicza. Brakuje tylko, że tak powiem, pierwszego członu.
            Dodaj odpowiedź 11 2
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także