OpinieKsięża przeciwko prawnej ochronie życia

Księża przeciwko prawnej ochronie życia

Filozof z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ks. Alfred Wierzbicki
Filozof z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ks. Alfred Wierzbicki / Źródło: PAP / Marcin Obara
Dodano 192
Trudno pojąć czy sygnatariusze apelu "zwykłych księży" wierzą w katolicką naukę, czy raczej w powiewy liberalnej opinii.

Kilka dni temu ukazał się tekst zatytułowany "My też mówimy NIE wobec nadużyć polityków i grzechów Kościoła. Apel zwykłych księży". Z początku podpisało go dwudziestu kapłanów. Dziś jest ich, jak podaje portal “Deon” około stu dwudziestu. Wprawdzie wśród tych, którzy byli inicjatorami akcji trudno znaleźć faktycznie “zwykłych księży” - wikariuszy i proboszczów z prowincji, duszpasterzy rolników, raczej mamy tu aktywnych publicznie przedstawicieli wielkomiejskiego duchowieństwa, które nie reprezentuje właściwie nikogo poza samymi sobą, ale i tak warto słówko powiedzieć o ich odezwie.

Przede wszystkich trzeba zwrócić uwagę, że autorzy tego listu raczej niż “zwykłymi księżmi” są “salonowymi ojczulkami”, jak to się kiedyś we Francji mówiło i zwykłymi koniunkturalistami. Opinie większości z nich, niczym wzór z Sevres, są zawsze zgodne z tym co akurat o danej sprawie sądzi główny nurt liberalnej opinii. Tylko ubierają te zasłyszane sądy w religijne opakowanie.

Czytajmy ów list: powinniśmy niezwłocznie (...) porzucić przekonanie, że rozstrzygnięcia prawne mogą przynieść trwałą zmianę wrażliwości sumień, czego my pragniemy, głosząc Ewangelię.

Tymczasem na początku roku 2019, po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza część tych duchownych podpisywała się zupełnie innymi deklaracjami. "Prawa mają moc ograniczania zła. (...) Etyka i prawo są w republikach po to, by nad żywiołami złych namiętności panować". To fragmenty apelu o przyjęcie ustawy zapobiegającej i penalizującej mowę nienawiści w przestrzeni publicznej.

Ten klerykalny konformizm nie jest domeną duchownych. Apel “zwykłych księży” bezrefleksyjnie udostępniają w mediach świeccy i katolickie media, które były zaangażowane w pomysł uchwalenia lex Adamowicz.

Pamiętam trafny komentarz Piotra Chrzanowskiego z tamtego czasu, który na portalu “Christianitas” pisał: Chodzi mi o zdanie: „Prawa mają moc ograniczania zła”. Czy to znaczy, że w debacie o zakazie aborcji nie będzie już argumentów o tym, że do dobra należy ludzi nakłaniać słowem i przykładem a nie przymusem prawa? A może katoliccy sygnatariusze apelu o lex Adamowicz, zaproszą swoich liberalnych towarzyszy do podobnego apelu w sprawie zakazu pornografii? Chyba nie powinno być problemu skoro prawa ograniczają zło.

Nie spodziewam się by Piotr Chrzanowski pokładał rzeczywiście nadzieję w tych księżach i ich wiernych. Jasno zobaczyliśmy, że dla nich prawa ograniczają zło tylko tam, gdzie palcem wskaże to liberalna elita. “Tam legalny przymus nie jest wcale zły. Tam wrażliwość można wymuszać. Tam jednak, gdzie prawo karne miałoby naruszyć liberalny dogmat, są natychmiast gotowi odwoływać się jedynie do słowa zachęty. Rozwodnionego zresztą potokiem tolerancji dla trudności i niedogodności stosowania w życiu co bardziej wymagających norm moralnych”.

Kończąc zerknijmy jeszcze na apolityczność niektórych przynajmniej kapłanów podpisanych pod apelem. 6 sierpnia 2015 odbyła się pewna celebracja na której ks. Andrzej Luter mówił: “Dziękujemy Panu Prezydentowi za pięć lat jego prezydentury, za jego służbę wolnej Polsce. Dziękujemy mu za to budowanie pomostów, za to, że "nie umywał rąk", za to, że otwierał się na innych ludzi, na inne poglądy, na inną wizję świata, na inną wizję człowieka, kierując się przy tym zawsze chrześcijańską intuicją i wiarą”.

Liturgię tę koncelebrowali ks. Aleksander Seniuk i ks. Kazimierz Sowa od zawsze znani z tego, że chcą "skończyć z używaniem religii do celów politycznych". Jak wiadomo prezydent Bronisław Komorowski był wręcz idealnym prezydentem dla tych, którzy najbardziej boją się tego, że w Polsce mogą obowiązywać sprawiedliwe prawa.

Czytaj także:
Katolicka normalność – gatunek zagrożony

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

 192
  • Karol IP
    Kosciol musi oczyścić się z fałszywych pasterzy bo oni od złego pochodzą
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • areks IP
      W ten sposób to można cały kodeks karny wyrzucić do kosza, niech każdy morderstwa, gwałty, rabunki rozstrzyga w swoim sumieniu. Ci księża głupcy nie rozumieją że trzeba chronić druga osobę czyli dziecko. Aby w swoim sumieniu ktoś nie decydował o prawie do życia za nich, za te dzieci. W sumieniu to sobie każdy z nas może rozstrzygać to co dotyczy nas samych, tylko nas samych. Jak z seminarium mogą wychodzić takie cymbały które tego nie rozumieją. Właściwie to w bezrozumnym trybie który proponują ci głupcy można odrzucić każdą ochronę prawną i ludzi i firm i państwa, każdą. To nie prawo będzie chronić tylko nadzieja że potencjalny oprawca w swoim sumieniu rozstrzygnie aby nie czynić zła.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Zośka IP
        Wojny religijne to też walka z dzikimi plemionami Indian którzy wyrywali żywcem serca młodym chłopcom bo taka była u nich tradycja.
        To walka z barbarzyńskimi plemionami z Afryki.
        MISJONARZE POŚWIĘCALI ŻYCIE ŻEBY
        MURZYNI POZNALI BOGA I OSIĄGNĘLI ZBAWIENIE
        WIECZNE
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Kama1 IP
          Mam problem i proszę o informację: od kiedy obowiązuje piąte przykazanie? Czy było już znane w czasie wojen krzyżowych, gdy papieże wysyłali rycerstwo na wojny? Czy obowiązywało już w czasach podboju i kolonizacji Ameryki, Afryki, Azji? Czy było brane pod uwagę w czasach Świętej Inkwizycji? Czy było znane w czasach I i II wojny światowej? A może było już znane w czasie wojen religijnych na Bałkanach pod koniec XX? Nie mogę znaleźć odpowiedzi na te pytania.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • bez-nazwy IP
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także