Dlaczego grożą nam blackouty?

Dlaczego grożą nam blackouty?

Dodano: 26
Sieć wysokiego napięcia, zdjęcie ilustracyjne
Sieć wysokiego napięcia, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pixabay
Robert Zawadzki | W Europie i na świecie coraz częściej spotykamy się z tzw. blackoutami, czyli długotrwałymi przerwami w dostawie energii elektrycznej. Zjawisko to stanowi duże niebezpieczeństwo i w okresie zimowym może spowodować skutki groźniejsze niż sam COVID-19.

Potencjalne efekty blackoutów wywołują strach wśród mieszkańców dużej części globu. Nie wszystkie rządy zdają sobie sprawę ze skali zagrożenia, chociaż niektóre europejskie kraje już zauważyły negatywne sygnały, choćby Szwajcaria, która nie radzi sobie z handlem emisjami EU ETS. Szwajcarskie media donoszą wprost, że unijny rynek spekulacyjny handlu uprawnieniami do emisji jest główną przyczyną tamtejszych blackoutów. Problem ten dotknął w tym roku również Szwecję, która znalazła się w skomplikowanej sytuacji ze względu na zamknięcie reaktora jądrowego Ringhals – doprowadziło to do przerw w dostawach energii do wielu szwedzkich gospodarstw domowych. Była to na tyle znacząca przerwa, że znana z ekologizmu Szwecja była zmuszona importować brudną energie ze źródeł kopalnych z innych państw, w tym z Polski. Przypadek Hiszpanii, która bazuje na gazie importowanym z Algierii, uzupełnia całościowy obraz opisanego kryzysu energetycznego.

Czy możemy wymienić powody tego całego zamieszania? Zacznijmy od polityki obranej przez państwa UE, które po masowych lockdownach, chcąc odbudować swoje sektory gospodarcze, doprowadziły do zmian na rynku walutowym i kryzysu inflacyjnego. Z powodu polityki spekulacyjnej cen gazu z Gazpromu sytuacja gospodarcza znacznej części Europy diametralnie się zmieniła. Konsekwencją tej taktyki są pustki w gazoportach, a także prywatnych magazynach, które należą zresztą do rosyjskiego koncernu. Gaz jest surowcem o wysokiej zastępowalności węgla na wypadek przerw w dostawach, co zapewnia ciągłość systemu energetycznego państw. Niestety Europa nie dysponuje na tyle dużymi zapasami gazu, aby pokryć swoje zapotrzebowanie gazowe w krytycznym momencie. Kluczowym elementem w tej rozgrywce jest kwestia gazociągu Nord Stream II. Jak wiemy, każde z mocarstw próbuje rozegrać tę sprawę po swojemu, aby zabezpieczyć partykularne interesy. Następnym powodem są unijne regulacje cenowe dotyczące handlu emisjami EU ETS, które stanowią element szaleńczej polityki UE, prowadzonej w duchu pseudoekologizmu. Właśnie za ich sprawą koszty emisji jednej tony dwutlenku węgla wzrosły aż trzykrotnie, podobnie zresztą jak ceny samego węgla (również trzykrotnie).

Na rynkach światowych i w krajach poza Europą sytuacja węgla nie wygląda zbyt korzystnie. Przykładowo w Indiach wystąpił potężny kryzys, który spowodował osłabienie gospodarki i wyczerpanie się zapasów tego surowca. W Afryce oraz Ameryce Południowej jest podobnie, głównie za sprawą inflacji. Jednak blackouty najbardziej przybierają na sile w Azji, gdzie jest to zjawisko regularne. W chwili obecnej nawet import węgla do Chin nie wypełnia zapotrzebowania energetycznego Państwa Środka. W związku z blackoutem w Chinach wyłączono z działania fabryki Tesli i Apple. Agencja AFP donosi, że wiele miast zostało pogrążonych w mroku. Należałoby postawić pytanie, czy podobne zagrożenie może dotknąć Europę, a w szczególności Polskę. Zwróćmy uwagę na Austrię – tamtejsze Ministerstwo Obrony Narodowej opublikowało film skierowany do społeczeństwa, w którym zawarto porady, jak zachować się w razie wystąpienia blackoutów. To świadczy o tym, że mówimy o realnym zjawisku, a nie medialnych wymysłach.

W związku z powyższym warto również pochylić się nad opiniami ekspertów banku Goldman Sachs, którzy przewidują rosnące ceny energii, a w efekcie – wzrost ryzyka wyłączenia prądu w Europie. Specjaliści wskazują, że problem może dotyczyć również Polski, a na to nie jesteśmy dostatecznie przygotowani. Polskie Sieci Elektroenergetyczne zapewniają jednak, że posiadają plan obrony oraz odbudowy systemu energetycznego na wypadek poważnych zakłóceń. Musimy sobie w końcu uświadomić, że europejska sytuacja energetyczna jest ciężka i może spowodować potężny kryzys o większym zasięgu i poważniejszych konsekwencjach niż koronawirus. Musimy być na to gotowi.

Robert Zawadzki jest dziennikarzem Telewizji Trwam. Artykuł wyraża poglądy autora i nie musi być tożsamy ze stanowiskiem redakcji.

Źródło: DoRzeczy.pl
 26
Czytaj także