Pakiet "Fit for 55". Michalkiewicz: Znajdujemy się w mocy wariatów

Pakiet "Fit for 55". Michalkiewicz: Znajdujemy się w mocy wariatów

Dodano: 35
Stanisław Michalkiewicz
Stanisław Michalkiewicz Źródło: PAP / Jakub Kamiński
Dziś mamy objawy kryzysu energetycznego i najlepszą ilustracją tego, co się dzieje, jest powrót do węgla – mówi publicysta Stanisław Michalkiewicz, w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

DoRzeczy.pl: Parlament Europejski w środę przegłosował poprawki związane z pakietem „Fit for 55”. Jak pan ocenia pomysły klimatyczne PE?

Stanisław Michalkiewicz: To, co się dzieje w tej sprawie w Parlamencie Europejskim i w całej Unii Europejskiej, jest ilustracją tego, że znajdujemy się w mocy wariatów. To jest grupa ludzi, którzy mają jakąś fiksację na punkcie ratowania planety. Najwyraźniej nie ma innych zmartwień, dlatego próbują wepchnąć, jeśli nie pół świata, to przynajmniej Europę, w bardzo poważne kłopoty.

Dlaczego?

Dziś mamy objawy kryzysu energetycznego i najlepszą ilustracją tego, co się dzieje, jest powrót do węgla. Dzieje się to pomimo programu dekarbonizacji, nikt od węgla nie odstępuje. Dziś mamy ilustrację tego, co kiedyś już powiedział prezydent USA Ronald Reagan, czyli nie rozwiązuje się problemów, tylko stwarza nowe.

Stawia pan tutaj na dążenie do realizacji ideologicznych zachcianek, czy może interesów takich państw jak Francja i Niemcy, które na „ratowaniu klimatu” po prostu dobrze zarobią?

Ja się na tym nie znam, ale słyszałem opinię, że produkcja tych systemów jest bardzo kłopotliwa z punktu widzenia środowiska. Przypuszczam, że możemy mieć do czynienia z próbą załatwiania interesów o których nie można powiedzieć wprost. Gdyby o tym powiedziano, to byłoby to kompromitujące i żadni młodzi ludzie, jak panna Greta Thunberg – sprawiająca wrażenie niestabilnej emocjonalnie – nie poszliby za tym.

Możemy mówić, że walka z klimatem jest obłożona ogromną ilością propagandy?

Tak i przy pomocy tej propagandy, która jest bardzo nachalna, odwraca się uwagę młodych ludzi od rzeczywistych problemów. Między innymi od tego, że nawet jeśli pracują, to nie stać ich na zaspakajanie podstawowych potrzeb. Nawet jeśli chcieliby sobie kupić mieszkanie, to oddają się w niewolę dożywotnią. Jakoś przeciwko temu nikt nie protestuje. Nie zastanawia się, jak zaradzić temu, ale wszyscy mało jaja nie zniosą, żeby ratować planetę.

A jeśli wejdzie w życie zakaz produkcji i sprzedaży samochodów spalinowych, to kredyty będą potrzebne jeszcze na auta elektryczne.

Jestem w takim wieku, że mam nadzieję, że tego już nie dożyję, ale współczuję młodym ludziom, którzy będą musieli się z tym skonfrontować.

Czytaj też:
Zaostrza się spór z Brukselą. KE odbiera Polsce fundusze
Czytaj też:
Premier Belgii chce, żeby UE wspólnie kupowała gaz i ustaliła maksymalną cenę 


Źródło: DoRzeczy.pl
 35
Czytaj także