Jak Maroko ogrywa UE
  • Małgorzata WołczykAutor:Małgorzata Wołczyk

Jak Maroko ogrywa UE

Dodano: 
Flaga Maroko. Zdj. ilustracyjne
Flaga Maroko. Zdj. ilustracyjne Źródło: Pixabay
Macki dyplomacji marokańskiej nie są ani nowe, ani ograniczone do Europy, ale od ponad dekady rozprzestrzeniają się na inne kręgi władzy na całym świecie

Jak podpowiadają algorytmy wyszukiwarki, przeciętny Polak zainteresowany jest Marokiem zazwyczaj wtedy, gdy potrzebuje haseł do krzyżówki. Wysoka pozycja marokańskiej reprezentacji na mundialu obróciła oczy świata na ten mały i zdawałoby się niepozorny kraj. Czy rzeczywiście niepozorny? Nic bardziej mylnego – Maroko od dekad brawurowo rozgrywa Europę, jest pieszczochem USA, a geopolityczny spryt klanu Alawitów powinien zawstydzić nas, Polaków, którzy przywykliśmy głównie umierać za ojczyznę, zamiast żyć, umiejąc przy tym zmusić innych, aby szanowali nas i nasze miejsce na mapie.

Maroko jest najbardziej wysuniętym na zachód krajem arabskim i jest częścią regionu Maghrebu. Właśnie z tego szczególnego położenia geograficznego wywodzi się jego arabska nazwa al-Magrib, co oznacza: zachód. Kraj ma arabsko-afrykańskie korzenie i jest silnie związany ze swoimi tradycjami i religią (islam sunnicki), a jednak swoją politykę zagraniczną kieruje przede wszystkim ku Europie, nie wyrzekając się przy tym swojej kultury i zwyczajów. W opinii ekspertów jest to jeden z arabskich narodów wyznania muzułmańskiego, który najlepiej potrafi pogodzić islam z wymaganiami nowoczesnego społeczeństwa. Dobitnym obrazkiem na potwierdzenie tych słów był skład reprezentacji Maroka, czyli najmniej narodowa drużyna na mundialu: aż 15 piłkarzy urodziło się poza granicami kraju (trzech w Belgii, trzech w Hiszpanii, trzech we Francji, czterech w Holandii, jeden we Włoszech i jeden w Kanadzie), a jednak wybrali barwy ojczyzny, bo tak silna jest identyfikacja z ziemią rodziców i tożsamością.

Chcąc lepiej zrozumieć Maroko, trzeba pamiętać, że obecny król, Muhammad VI, pochodzi z dynastii Alawitów, która uważa się za potomków Mahometa z linii jego córki Fatimy. Dlatego król domaga się publicznego uznania swojej rodziny za potomków proroka i spadkobierców kalifów, jest też zarówno przywódcą państwowym, jak i duchowym Maroka. To z nim spotkał się w 2019 r. papież Franciszek, aby rozmawiać o tolerancji i dialogu między islamem a katolicyzmem. Oprócz bajecznego majątku szacowanego na 5 mld euro Muhammad VI słynie z trybu życia, który przeczy podstawowym nakazom jego religii. Jest jednym z najbogatszych monarchów, a magazyn „Forbes” zwykł umieszczać go w pierwszej dwudziestce najbogatszych ludzi świata, do czego – jak twierdzą moi znajomi Hiszpanie – dokładamy się także my, Polacy, i wszystkie kraje członkowskie Unii Europejskiej. W jaki sposób?

Najprościej zacytować „El Pais” z 15 sierpnia 2022 r.: „Maroko otrzyma więcej pieniędzy niż kiedykolwiek od UE na kontrolowanie swoich granic. Bruksela finalizuje pakiet o wartości co najmniej 500 mln euro, z którego zostanie pokryta część wysiłków Rabatu na powstrzymanie nielegalnej imigracji. Te nowe ramy finansowe, które obejmują lata 2021–2027, znacznie przekraczają (prawie o 50 proc.) 343 mln euro z poprzednich ram. […] Negocjacje w sprawie tych 500 mln trwały od miesięcy. Rabat utrzymał wysokie oczekiwania i żądania dotyczące dystrybucji funduszy europejskich”. Pomimo przyznania tak ogromnych funduszy Maroko uważa, że nie pokrywają one jego wydatków na rzecz powstrzymywania imigracji i wykrywania komórek dżihadystycznych, do czego zobowiązało się umowami stowarzyszeniowymi z UE.

Artykuł został opublikowany w 3/2023 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także