Sterylizacja dla dobra świata

Sterylizacja dla dobra świata

Dodano: 
Noworodek, zdjęcie ilustracyjne
Noworodek, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pixabay
Teresa Stylińska | Książę Harry i Meghan Markle ostatnio są raczej krytykowani niż chwaleni. Bywają jednak wyjątki. Parę miesięcy temu otrzymali nagrodę – wyraz uznania za samoograniczanie się w sferze rodzicielskiej. Gdy bowiem latem ubiegłego roku na świat przyszła Lilibet, ich drugie dziecko, ogłosili, że na tym koniec. Bo każde kolejne dziecko przybliża moment, gdy świat padnie pod ciężarem katastrofy klimatycznej.

Brytyjska organizacja Population Matters (Ludność ma znaczenie) przyznanie nagrody uzasadniła tak: „Postanawiając, że będą mieć tylko dwoje dzieci, książę i księżna Sussex kierują się troską o ich przyszłość, a ogłaszając to publicznie, dają dobry przykład innym. Mniejsze rodziny – to mniejszy [zły] wpływ na Ziemię [...]. Książęcą parę nagradzamy zatem za podjęcie światłej decyzji”.

Harry i Meghan nie po raz pierwszy występują w roli obrońców środowiska, głęboko zatroskanych o jego stan. Choć trudno nie dostrzec, że czynią to w sposób mocno wybiórczy. „Czy to ten sam Harry, który korzysta z helikoptera, by udać się z Londynu do Birmingham, i którego żona lata za Atlantyk prywatnymi samolotami swych celebryckich kolegów?” – sarkastycznie dopytywał na Twitterze Piers Morgan, znany brytyjski dziennikarz telewizyjny.

Baby doomers

Faktem jest jednak, że nie są jedyni. Alexandria Ocasio-Cortez, deputowana do Izby Reprezentantów USA, popularna na Instagramie, tak tam pisała: „W nauce panuje zgoda co do tego, że dzieciom będzie się żyło ciężko. Młodzi ludzie słusznie więc zadają sobie pytanie, czy należy je mieć”.

Cały artykuł dostępny jest w 38/2023 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także