W październiku ubiegłego roku doszło do przesłuchania Szymona Hołowni, wtedy jeszcze marszałka Sejmu, w sprawie jego słów o "zamachu stanu". Polityk odpowiedział na wszystkie pytania prokuratora. W rozmowie uczestniczyli także prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski oraz mecenas Bartosz Lewandowski – pełnomocnik KRS w ramach tego postępowania. Na ich pytania jednak marszałek nie odpowiedział. Na jego wniosek przesłuchanie zostało przerwane. Od tamtego czasu polityk konsekwentnie nie stawia na wezwania do prokuratury w celu udzielenia odpowiedzi na pytania obu stron.
W związku z tym prokuratura chce odebrania immunitetu posłowi Polski 2050 i nałożenia na niego kary grzywny.
– Prokurator – referent 20 lutego skierowała pismo do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, w którym zwróciła się o przesłanie odpowiedzi w żądanym wcześniej zakresie. Uznała, że brak odpowiedzi przez wicemarszałka na zapytania innego legalnego i niezależnego od Sejmu organu państwa, jakim jest prokuratura stanowi naruszenie zasad etyki poselskiej, zasady odpowiedzialności i dbałości o dobre imię Sejmu i obowiązku kierowania się interesem publicznym. W piśmie skierowanym do Marszałka Sejmu, zwrócono się o rozważenie podjęcia adekwatnych środków, wynikających z regulaminu Sejmu RP – przekazał portalowi niezalezna.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba.
Hołownia o zamachu stanu
Pod koniec lipca ubiegłego roku Szymon Hołownia na antenie Polsatu News komentował sytuację z zaprzysiężeniem Karola Nawrockiego na prezydenta. Ceremonia miała odbyć się 6 sierpnia. Zgodnie z procedurą marszałek Sejmu zwołał w tym celu Zgromadzenie Narodowe, czyli posiedzenie posłów i senatorów obradujących jako jeden organ konstytucyjny.
W pewnym momencie prowadzący zapytał o rozmaite sugestie, które padały w jego kierunku po zwycięstwie Karola Nawrockiego.
– Wielokrotnie proponowano mi, czy sugerowano mi, rozpytywano mnie czy jestem gotowy przeprowadzić zamach stanu, bo do tego się to sprowadza (...) Zamachu stanu ze mną się nie zrobi. (…) Ja to nazywam zamachem stanu. To prawdopodobnie nie wypełnia kryteriów prawnych zamachu stanu, ale ja mówię o zamachu stanu, mając na myśli sytuację, w której prezydent został wybrany, a ja mówię: no nie podoba mi się ten prezydent, to może ja go nie zaprzysięgnę, pobędę sobie prezydentem, bo przecież takie były sugestie – powiedział Hołownia.
Czytaj też:
Śliz: PiS oferowało nam funkcje premiera i prezydentaCzytaj też:
"Skrajnie obrzydliwa zagrywka". Hołownia grzmi
