Nikt specjalnie nie myśli nad tym, w jaki sposób znacząca dla dziejów Niemiec postać odnosiła się do Polski, kultury polskiej, polskich aspiracji niepodległościowych. Wystarczy, że jest postacią znaną. Dlatego tablica pamiątkowa się należy.
W ten sposób honoruje się mniej lub bardziej znanych wrogów Polski i polskiej niepodległości – od znanego ze swojej nienawiści do naszego kraju króla Prus Fryderyka II Hohenzollerna po działającego w Sopocie na początku XX w. architekta miejskiego zaangażowanego w program Kulturhebung des deutschen Ostens (kulturowe podnoszenie niemieckiego Wschodu). Całkiem niedawno do grona samorządowców błądzących po historii relacji polsko-niemieckich jak dzieci we mgle dołączyli włodarze pięknego Zamościa, którzy – jak zapowiadają – nie będą ustawać w wysiłkach na rzecz upamiętnienia urodzonej w tym mieście Róży Luksemburg, która „naukowo” na kartach swojej dysertacji doktorskiej (napisanej w języku niemieckim) udowadniała pod koniec XIX w., że niepodległość Polski jest mrzonką.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
