Eva Vlaardingerbroek, 28-letnia holenderska prawniczka i działaczka społeczna występująca m.in. przeciwko masowej migracji i islamizacji Holandii, opublikowała post w głośnej sprawie bicia ludzi przez policję. Chodzi o tłumienie m.in. w ten sposób demonstracji w 8-tysięcznym miasteczku Loosdrecht, gdzie lokalne władze wbrew woli mieszkańców budują ośrodek dla nielegalnych imigrantów.
Protest w Holandii. Policja użyła siły
Władze Holandii od kilku lat budują tego typu ośrodki dla wpuszczanych do swoich krajów nielegalnych cudzoziemców z Afryki i państw muzułmańskich. Osoby te są kwaterowane na koszt podatników, zwykle mimo ich zdecydowanego sprzeciwu. Władze przyjmują specjalne akty legislacyjne. W Holandii jedno z takich unormowań to tzw. ustawa dystrybucyjna uchwalona w 2024 roku. Na jej mocy każda gmina została zobowiązana do przyjmowania nielegalnych imigrantów. Mimo że napływają z bardzo odległych krajów, osoby te są określane jako "azylanci" bądź "uchodźcy".
Vlaardingerbroek: Pobili 14, 15, 16-letnich chłopców
Młoda aktywistka napisała na platformie X: "Jak mogliście zauważyć, holenderski rząd zdecydował się umieścić 110 imigrantów w nowym centrum azylantów w Loosdrecht, bez wcześniejszego konsultowania tego z mieszkańcami miasteczka. Po prostu zdecydowali to z dnia na dzień i chcieli to zrobić po cichu, licząc, że zostanie to zaakceptowane. Na szczęście tak się nie stało. Mieszkańcy zaprotestowali, wyszli w dużych liczbach i byli słusznie wściekli".
Jak relacjonuje, w reakcji rząd wysłał przeciwko demonstrantom siły zbrojne, które pobiły nawet młodych chłopców w wieku 14, 15 i 16 lat, co widać na nagraniach. "To przyciągnęło międzynarodową uwagę, bo wszyscy wiedzą, że jeśli należysz do Extinction Rebellion w Holandii albo blokujesz autostradę, policja przyjeżdża i rozdaje darmową kawę" – zwróciła uwagę. "Ale jeśli protestujesz przeciwko umieszczaniu imigrantów na twoim podwórku bez twojej zgody – biją cię pałkami" – przypomniała.
Nagonka w mediach na wyrażających sprzeciw wobec masowej migracji
"Opublikowałam jeden tweet na ten temat, w którym pochwaliłam moich rodaków za to, że wyszli protestować. Dwa dni później były oficer kontrwywiadu, ktoś, kto pracował dla holenderskich służb specjalnych, obecnie pracuje w narodowej jednostce antyterrorystycznej, współpracował też z ONZ, a teraz prowadzi organizację non-profit «Justice for Prosperity», która dostaje granty od USAID…Ten facet, Jelle Posma, wychodzi w telewizji i urządza totalnie niezrozumiałą tyradę o terroryzmie. Wspomina zagrożenie dżihadyzmem w Holandii, a w tym samym zdaniu wymienia moją osobę" – pisze Vlaardingerbroek.
"To dzieje się w holenderskiej telewizji publicznej, finansowanej z pieniędzy podatników. I tak właśnie traktuje się ludzi takich jak my. Zero autorefleksji" – dodaje.
Młoda holenderska działaczka podkreśla, że nie ma na to zgody, bo większość Holendrów nie chce masowej imigracji. "Może to nie było demokratycznie legitne, może powinniśmy byli porozmawiać z ludźmi i zapytać, dlaczego są wściekli" – wskazują na postawę rządzących. "Nie, nie, nie – najpierw ich pobijemy pałkami, a potem osoby, które o tym piszą w internecie, zostaną nazwane terrorystami. I za to wszystko zapłacą holenderscy podatnicy. Tak to właśnie wygląda u nas" – podsumowuje.
Czytaj też:
Konwertytka na katolicyzm ma zakaz wjazdu do UK. Bez odwołaniaCzytaj też:
Starszy mężczyzna ciężko pobity przez Nigeryjczyka wzywa do reemigracji
