Mogą się jednak przeliczyć. Jak wygląda sytuacja polskich posłów, którzy przebywają na Węgrzech dzięki azylowi politycznemu?
Węgierski miesiąc miodowy, panie Ziobro, się kończy. Albo do niedzieli sam się spakuje i wróci do Polski, albo go przywieziemy. Czas sprawiedliwości nadchodzi – ogłosił przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech poseł KO Witold Zembaczyński, członek sejmowej komisji śledczej do spraw Pegasusa. Jak podkreślił, „Orbán najpewniej straci władzę i Ziobro nie będzie już pod ochroną”. Viktor Orbán faktycznie przegrał. – Mówiłem już wcześniej publicznie, by nie kupowali mebli w Ikei, bo nie zostaną tutaj długo. Węgry nie są krajem, które udzielają azylu osobom podejrzanym o przestępstwa – powiedział po wygranych wyborach lider partii TISZA, przyszły premier Węgier Péter Magyar. Wcześniej wypowiadał się jeszcze ostrzej. – Wydalimy ich pierwszego dnia. Myślę, że będą w drodze do Moskwy lub Mińska – zapowiedział.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
