• Piotr GociekAutor:Piotr Gociek

Moda na sukces

Dodano: 
Diabeł ubiera się u Prady 2 , trailer
Diabeł ubiera się u Prady 2 , trailer Źródło: YouTube / 20th Century Studios, screen
„Diabeł ubiera się u Prady 2” gra na nostalgii, ale w odróżnieniu od przeboju z 2006 r. jest bardziej opowieścią o mediach niż o świecie mody

Mój ulubiony fragment filmu „Diabeł ubiera się u Prady” (2006) to słynna dieta Emily. Grana przez Emily Blunt asystentka demonicznej Mirandy Priestly (Meryl Streep) odchudza się w ramach przygotowań do wyjazdu na imprezę modową w Paryżu. Oto „dieta Emily”: „Nie jem nic, a kiedy czuję, że zemdleję, zjadam kosteczkę sera”. W części drugiej, która właśnie weszła na nasze ekrany („Diabeł ubiera się u Prady 2”, 2026) Emily też dostała one-linera przygotowanego, byśmy go zapamiętali i powtarzali: „Węglowodany dzielone z przyjaciółką nie mają kalorii”.

Różnica między tymi grepsami dobrze oddaje także różnicę między filmami: pierwszy był ironiczny, szyderczy, jadowity i bardzo zabawny. Drugi jest zabawny, ale w sposób raczej bezpieczny. Sequele są w dzisiejszych czasach bezpiecznymi, uładzonymi wersjami oryginałów, nikt już nie pozwoli sobie na takie ryzyka jak Paramount, kręcąc w latach 70. film „Ojciec chrzestny II”.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także