Portal Blask Online ujawnił kulisy bulwersującego zdarzenia, do którego miało dojść w miniony poniedziałek wieczorem w budynku przy ul. Książęcej w Warszawie, w którym pokoje wynajmuje Ministerstwo Energii. Chodzi o incydent z udziałem wiceministra Mariana Zmarzłego, który miał próbować siłą wejść do "swojego gabinetu wypoczynkowego". Gdy ochrona zażądała potwierdzenia tożsamości, doszło do awantury. "Zaczął wyzywać pracownika ochrony od chamów, żądał jego nazwiska i groził, że »on tu wszystkich rozliczy«" – opisał serwis Blask Online.
Według relacji świadków, politykowi towarzyszyła kobieta, a od niego samego czuć było alkohol. "Gdy wiceminister dotarł na piąte piętro (...), odepchnął pracownika, naruszając jego nietykalność cielesną. Po odepchnięciu ochroniarza Zmarzły miał wbiec w korytarz, krzycząc, że »całe to chamstwo rozliczy«, po czym zniknął w jednym z pomieszczeń resortu" – przekazano.
Zmarzły odpowiada na zarzuty
Marian Zmarzły opublikował w mediach społecznościowych krótkie oświadczenie, w którym zarzucił portalowi Blask Online rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji.
"W dniu 4 maja 2026 roku, opisanym w publikacji, przebywałem z wizytą w kopalni doświadczalnej Barbara w Mikołowie, wypełniając oficjalne obowiązki służbowe. Wieczór spędzałem z rodziną. Opisana w publikacji wymiana zdań z pracownikiem ochrony w mojej ocenie była zwykłym nieporozumieniem. Sytuacja miała miejsce w weekend, poza godzinami pracy, w czasie prywatnym i, co istotne, nie miała żadnego związku z wykonywaniem obowiązków służbowych" – zapewnił.
Motyka: Chciałbym poznać pełen obraz
Głos w sprawie zabrał przełożony Zmarzłego, minister energii Miłosz Motyka. – Nie odpowiadam za to, co po godzinach pracy robią moi pracownicy. Będziemy wszystko wyjaśniać. Natomiast nie ma żadnego "pokoju wypoczynkowego". To jest normalny gabinet ministra z zapleczem socjalnym, jakich mnóstwo. Jest to jedno piętro po Ministerstwie Przemysłu. Resort energii ma nową siedzibę, jest w trakcie konsolidacji. Żadnych innych historii nie ma – przekonywał na antenie RMF FM.
Polityk PSL przyznał, że nie wie, czy Zmarzły był pod wpływem alkoholu, a także, dlaczego chciał wejść wieczorem do swojego gabinetu z kobietą. – Będziemy odbierać wyjaśnienia od pana ministra – zapowiedział. Motyka nie odpowiedział jednoznacznie na pytanie, czy wiceminister może się pożegnać ze stanowiskiem. – Chciałbym poznać pełen obraz, też po zapoznaniu się z monitoringiem – oświadczył.
Czytaj też:
Interwencja posła stała się hitem sieci. "2/3 biur jest pustych, nie podłączyli nawet telefonu"
