– Doniesienia dotyczące Szpitala południowego poruszyły opinię publiczną i budzą ogromne emocje. Dlatego wyraźnie i jasno chcę zakomunikować, że wszystko, co może podważać zaufanie i poczucie bezpieczeństwa pacjentów do systemu ochrony zdrowia, powinno być wyjaśnione w sposób bardzo rzetelny i w sposób bardzo dokładny. Moje doświadczenie w pracy w sektorze, w zarządzaniu szpitalami mówi, że tak naprawdę wszystko, co możemy wyrokować czy wyciągać konsekwencje, wymaga spokoju, oczywiście konsekwencji, ale przede wszystkim oceny ekspertów i autorytetów w dziedzinach, których dotyczą – powiedziała polityk.
Sobierańska-Grenda: Zależy nam, by zlikwidować kominy płacowe
– I tutaj państwo zareagowało w sposób natychmiastowy. Pierwszą kontrolę zaraz po powzięciu informacji 15 czerwca zlecił prezes NFZ. Cały czas jesteśmy i byliśmy w stałym kontakcie. Minister zdrowia w mojej osobie zlecić kontrolę – powiedziała polityk. – Równocześnie zgodnie z poleceniem pana premiera współpracujemy z Ministerstwem Sprawiedliwości w zakresie wypracowania takich procedur i regulacji, które zapewnią transparentność pacjentów w dostępnie do publicznej ochrony zdrowia – kontynuowała. – Chcemy poznać wszystkie fakty i po zakończeniu kontroli wyciągnąć wnioski z zaistniałych sytuacji, natomiast bardzo przestrzegam przed generalizowaniem – zaapelowała.
Dalej Sobierańska-Grenda mówiła o rozmaitych, planowanych zmianach prawnych, w tym o jawności konkursów i wysokości płac. – [...] Tu z pełną świadomością i stanowczością chcę podkreślić, że bardzo nam zależy na tym, żeby zlikwidować kominy płacowe i myślę, że od tym od dawna wszyscy mówimy, natomiast mam nadzieję, że w tej chwili starczy nam wszystkim konsekwencji w tym, żebyśmy stworzyli dialog, w którym będzie to możliwe – oznajmiła Sobierańska-Grenda.
Minister podkreśliła, że nie może dłużej być tak, że do NFZ dokładane są kolejne miliardy złotych, a rząd nie ma wpływu na to, jak te pieniądze są wydatkowane. – Szereg zmian przed nami – zapowiedziała, dodając, że liczy na dobrą współpracę ze szpitalami.
Doktor Emil Jędrzejowski o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym
Doktor Emil Jędrzejewski udzielił we wtorek wywiadu Kanałowi Zero. Lekarz stwierdził m.in., że na SOR Szpitala Południowego w Warszawie procedury medyczne były wykonywane w sposób wadliwy, a w wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach kończyły się śmiercią pacjentów. Lekarz powiedział, że w szpitalu miało dochodzić do fałszowania dokumentacji medycznej.
Jędrzejewski opowiedział o tym jak z tego powodu usiłował doprowadzić do zwolnienia Kacprzyka ze szpitala. Jego próby interwencji u dyrekcji szpitala oraz u prezydenta Trzaskowskiego zakończyły się niepowodzeniem, a wkrótce sam stracił pracę.
Lekarz był w środę przesłuchiwany w warszawskiej prokuraturze okręgowej po informacjach, które we wtorek wieczorem przedstawił w wywiadzie. Prokurator Piotr Antoni Skiba przekazał po przesłuchaniu, iż "świadek zakomunikował, że nie chce zeznawać bez udziału pełnomocnika". Przesłuchanie z udziałem pełnomocnika zostało zaplanowane na poniedziałek (29 czerwca) na 9.00.
Oświadczenie Kacprzyka
W środę oświadczenie w sprawie wydał Dawid Kacprzyk, którego treść przekazał jego adwokat, Jacek Dubois.
"Wskazane wyżej publiczne zarzuty kierowane pod moim adresem są nieprawdziwe, bezpodstawne i noszą cechy zniesławienia. W związku z tym informuję, że podjąłem już działania prawne, a sprawa zostanie skierowana na drogę właściwego postępowania sądowego" – oznajmił.
28-letni lekarz milioner z KO
Dawid Kacprzyk tylko w Szpitalu Południowym zarobił w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Był radnym KO warszawskiej dzielnicy Ursus. Szpital Południowy poinformował, że Dawid Kacprzyk w 2025 roku wypracował łącznie 3 976 godzin, co daje 331 godzin miesięcznie i średnio 11 godzin dziennie, wliczając weekendy i święta. A do tego jeszcze trzy pozostałe placówki. Z jego oświadczenia majątkowego wynika również, że posiada nowy samochód Porsche Panamera za ponad pół miliona złotych oraz mieszkanie warte blisko milion złotych bez kredytu.
Na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki. W szpitalu miał istnieć "salonik VIP" dla polityków KO. Po ujawnieniu afery przez portal Zero.pl Dawid Kacprzyk został zwolniony z pracy i zrezygnował z członkostwa w KO.
Czytaj też:
Zandberg uderza w Trzaskowskiego. "Standardy z Uzbekistanu z lat 90."Czytaj też:
Kiedy przesłuchanie Kacprzyka? Żurek zabrał głos
