Powroty Wyspiańskiego, „Boya”, Słonimskiego

Powroty Wyspiańskiego, „Boya”, Słonimskiego

Dodano: 
Kraków, 21.03.2024. Wystawa czasowa "Wawel Wyspiańskiego", 21 bm. na Zamku na Wawelu w Krakowie
Kraków, 21.03.2024. Wystawa czasowa "Wawel Wyspiańskiego", 21 bm. na Zamku na Wawelu w Krakowie Źródło: PAP / Łukasz Gągulski
Przeszłość – nawet ta stosunkowo niedawna – zaciera się pod presją polityk historycznych, walk o narrację i popkulturowych, kompletnie zafałszowanych klisz. Im więcej o niej wiemy, tym bardziej jest niespójna, ale i tym bardziej wciągająca. Na platformach streamingowych nie brakuje seriali historycznych rozmaitej jakości, półki w supermarketach są zawalone szybko i dla kasy pisaną beletrystyką. Pozostają biografie myśli i postaw.

Zanim pójdziemy głębiej w kulturalny rok 2026, popatrzmy na konsekwencje różnych symbolicznych gestów wykonywanych w roku minionym. Jego patronami, według Sejmu RP, byli Stefan Żeromski, Stanisław Reymont i Antoni Słonimski. Tego rodzaju uchwały wbrew pozorom dość kiepsko przekładają się na powroty różnych znakomitości do obiegu. W dodatku pamięć kulturowa rządzi się własnymi prawami. O Reymoncie w Polsce ani słychu, ani widu, co nieco – o Żeromskim. Rynek książki przypomniał ostatnio o „Boyu” i Słonimskim kompetentnymi biografiami opartymi o ogrom źródeł. Ale wciąż twórczym artystą wydaje się, nieobecny w oficjalnych uchwałach, Stanisław Wyspiański.

Wyspiański

Wyspiański jest jak świat. Radzi sobie dziś świetnie, niezależnie od tego, czy ktoś dekretuje państwową konieczność zainteresowania się nim czy nie. Imponuje już sama stała obecność twórczości Wyspiańskiego w muzeach i galeriach. Z większych wydarzeń: w Londynie od marca do lipca 2025 r. pokazywała go National Portrait Gallery. Stale pamiętają o artyście warszawskie Łazienki. Nie jest to przypadek, okolice Belwederu uruchomiły wyobraźnię artysty, czego świadectwem „Noc listopadowa”.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Autor: Grzegorz Kondrasiuk
Czytaj także