W rozmowie z Radiem ZET przyznał, że zmiany podatkowe proponowane przez Donalda Tuska pogorszą notowania KO i nie pomogą wygrać wyborów. - Uważam, że jeżeli wejdą, to wpłyną negatywnie. Obniżą szanse na zwycięstwo – stwierdził.
Pytany, czy podwyższenie I progu podatkowego do 130 tys. zł to dobra zmiana, Petru nie krył sceptycyzmu. Jego zdaniem na zmianach można zyskać 300 zł miesięcznie, co dla przeciętnej osoby, zdaniem posła, jest „relatywnie mało w stosunku do całego zamieszania, jakie ta zmiana tworzy”.
- To trzeba całościowo rozpatrywać, mianowicie mamy tam podwyżkę podatku od firm z 19 do 22 i dotyczyć to będzie 4,5 tys. polskich firm i to są te firmy, z których możemy być akurat dumni jako Polacy, one zatrudniają miliony Polaków. Po co podwyższać opodatkowanie firm? Co one takiego złego zrobiły dla gospodarki? – mówił dalej.
Petru: Rząd szuka pieniędzy
Następnie stwierdził, że jest zwolennikiem, żeby do ustawy wpisać na stałe waloryzację progów podatkowych o inflację.
- Rząd szuka pieniędzy i uważam, że ktoś premierowi źle doradził. Mam wrażenie, że te propozycje podatkowe przygotowywali ci sami pracownicy Ministerstwa Finansów, którzy przygotowywali Polski Ład, bo to jest dokładnie ta sama filozofia: coś trochę obniżymy, a gdzieś w całej masie miejsc innych podwyższymy - powiedział Ryszard Petru w Radiu ZET.
Poseł odniósł się też do obiecanej przez Tuska podniesienia kwoty wolnej od podatku. - Nie stać nas, bez wątpienia nie stać nas na podwyższenie kwoty wolnej w jednym ruchu do 60 tys. zł, ale można to rozłożyć na raty. I tak powinniśmy to zrobić. 40 w przyszłym roku, 50 w kolejnym i 60 w kolejnym. Ale ważne, żeby w przyszłym roku to weszło w życie - kontynuował.
