W środę i czwartek w Moskwie odbył się trzeci szczyt Rosja–Afryka, w którym wraz z towarzyszącym mu forum wzięło udział ponad 2000 osób. Do stolicy Federacji Rosyjskiej przybyły delegacje 48 krajów afrykańskich w większości na szczeblu głów państw.
W ramach zjazdu minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow spotkał się z afrykańskimi ministrami spraw zagranicznych, natomiast dzień później prezydent Władimir Putin współprzewodniczył sesji plenarnej razem z prezydentem Burundi Évariste’em Ndayishimiye, obecnym przewodniczącym Unii Afrykańskiej. Odbył się również szereg spotkań dwustronnych, podczas których Moskwa negocjowała kolejne porozumienia wojskowe, energetyczne i gospodarcze.
O przebiegu i ustaleniach szczytu mówił na swoim kanale YouTube Wojciech Szewko, ekspert ds. stosunków międzynarodowych. Naukowiec prześledził w tym celu m.in. media afrykańskie. Zwrócił uwagę, że poziomy relacji Kremla z poszczególnymi państwami Czarnego Kontynentu są różne, to rosyjska i afrykańska narracja na temat szczytu, są identyczne.
Przewodniczący Unii Afrykańskiej: Nie chcemy być tylko dostawcą surowców i rynkiem zbytu
W swoim wystąpieniu Putin standardowo powiedział o trwającej zmianie układu sił na świecie z hegemonii jednego mocarstwa w system wielobiegunowy. Szewko przypomniał, że niezależnie od rosyjskiej narracji, jest to prawda. Proces ten rzeczywiście zachodzi. Putin mówił o rosnącej roli Afryki i zachęcał przywódców afrykańskich, by zacieśniali współpracę z Rosją oraz przedstawiał Zachód jako neokolonialny. Prezydent Rosji skoncentrował się w dużej mierze na kwestiach politycznych, mniej mówił o gospodarce.
Przemówienie Ndayishimiye nie było tak antyzachodnie w tonie. Przewodniczący Unii Afrykańskiej podkreślił m.in., że kontynent chce się dalej industrializować i nie zamierza być traktowany jedynie jako dawca surowców i rynek zbytu. Przesłanie to skierował do całego świata, w tym do Rosji. Podkreślił, że oczekuje od Moskwy m.in. tworzenia miejsc pracy, dostaw w zakresie technologii i inwestycji w przetwórstwo. Ponadto Afryka chce mieć większy udział w kształtowaniu gospodarki światowej.
– Nie chcemy być skazani na eksportowanie naszych surowców, aby następnie importować wytworzone z nich produkty po wysokich cenach – mówił Ndayishimiye, relacjonuje senegalska agencja prasowa. Szewko zwrócił uwagę, że fragment ten dobrze oddaje podejście całej grupy państw, które w pewnym zakresie zlikwidowały ekstremalną biedę, odnotowują wzrost PKB i chcą podążać drogą budowania dobrobytu.
Szczyt Rosja-Afryka w Moskwie. Istotne ustalenia
Pierwszego dnia podpisano szereg memorandów i przeprowadzono liczne rozmowy dwustronne. Podpisano też sporo umów bilateralnych. Była między innymi deklaracja w zakresie współpracy w dziedzinie AI. Ponadto Rosja miałaby przygotować pływające elektrownie jądrowe dla państw Afryki. Są to statki z reaktorem nuklearnym na pokładzie, służące za elektronie jądrowe. Ma też zostać zawarty nowy ogólny plan działania Rosja-Afryka na lata 2027-2029.
Szewko podkreślił, że najbardziej istotne rezultaty szczytu do budowanie przez Rosję instytucjonalnych relacji z afrykańskimi blokami gospodarczymi. Podpisany został dokument dotyczący współpracy w ramach kontynentalnej strefy wolnego handlu, jak i rynków regionalnych. Nie są to jeszcze umowy o wolnym handlu, lecz etap w ewentualnym ustanowieniu takich porozumień.
Rosyjski bank rozwoju podpisał z bankami państw Sahelu memorandum o współpracy. Jednym z wartych uwagi memorandów jest też to podpisane z Mali. Mali ma przekazać Rosjanom zadanie sporządzenia map geologicznych kraju. Prace mają potrwać 24 miesiące i m.in. zidentyfikować lokalizację złóż. Druga umowa dotyczy budowy krajowego systemu informacji geologicznej i zarządzania zasobami mineralnymi. Mali jest producentem złota, ale władze chcą też wydobywać lit. Program ten jeśli dojdzie do skutku będzie miał zatem duże znaczenie geopolityczne.
![]()
