Konferencja Episkopatu Polski przygotowała list z okazji 40. rocznicy wizyty papieża Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej. Dokument, który miał zostać odczytany w kościołach w całej Polsce w niedzielę 22 marca, pojawił się wcześniej w internecie, jednak szybko został usunięty ze stron niektórych diecezji.
Już w pierwszych akapitach listu Episkopat podnosi kwestię antysemityzmu, pisząc: "Jednym z takich śmiertelnych deficytów miłości, był (i niestety ciągle jeszcze pozostaje) ANTYSEMITYZM. Ale i z tej »śmierci« wyprowadził (i wyprowadza) nas Pan".
"Izrael pozostaje nadal narodem wybranym". Lisicki: Skandaliczna herezja
Największe emocje wzbudził fragment, w którym autorzy listu stwierdzili: "Bóg bowiem, wierny swym obietnicom, nie odwołał Pierwszego Przymierza. Izrael pozostaje nadal narodem wybranym". – To jest nieprawda. To jest jawne, bezczelne, wręcz skandaliczne zaprzeczenie nauki Kościoła. Twierdzenie, że Izrael pozostaje nadal narodem wybranym, jest jaskrawym odrzuceniem Tradycji apostolskiej i jako takie jest po prostu skandaliczną herezją – skomentował redaktor naczelny "Do Rzeczy" Paweł Lisicki w swoim wideokomentarzu, zamieszczonym w piątek na naszym kanale na YouTubie.
– Ten list zawiera całą masę różnych dwuznaczności, błędów, przeinaczeń i staje się miażdżącym ciosem zadanym w samo serce polskiego katolicyzmu – nie ma wątpliwości publicysta.
Księża zbojkotowali list Episkopatu?
Już w sobotę niektórzy księża deklarowali, że nie zamierzają odczytać listu KEP podczas niedzielnego nabożeństwa. "Mam obowiązek czytania listu, gdy jest odpowiednia kurialna adnotacja. Pod bieżącym listem KEP-u nie znajduję takiej informacji, więc głoszę homilię o Jedynym Zbawicielu Jezusie Chrystusie i Jego Przyjacielu Łazarzu. Bożej niedzieli" – przekazał za pośrednictwem platformy X ks. Daniel Wachowiak.
Po mszach zaczęły pojawiać się doniesienia, że w wielu kościołach księża świadomie pominęli odczytanie listu, najczęściej powołując się na, jak zaznaczył serwis goniec.net, "sumienie duszpasterskie" i zwracając uwagę na kontrowersyjną treść. Nie ma oficjalnych statystyk, mówiących, ilu księży zdecydowało się "zbojkotować" dokument Episkopatu. Jednak reakcje po niedzielnych mszach i komentarze w mediach społecznościowych wskazują na liczne przypadki pominięcia listu.
Czytaj też:
Episkopat zdecydował. Powstała komisja niezależnych ekspertów
