"Skandaliczna herezja". Czy episkopat opublikuje szokujący list o wybraniu Izraela?

"Skandaliczna herezja". Czy episkopat opublikuje szokujący list o wybraniu Izraela?

Dodano: 
Konferencja Episkopatu Polski, zdjęcie ilustracyjne
Konferencja Episkopatu Polski, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Flickr / Domena publiczna
Konferencja Episkopatu Polski przygotowała list z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej synagodze.

Dokument, który miał zostać odczytany w kościołach w najbliższą niedzielę, pojawił się na krótko w internecie, po czym został usunięty ze stron niektórych diecezji. – Z pewnym zaskoczeniem obserwuję, co dzieje się na stronach internetowych różnych polskich diecezji w związku z listem – skomentował redaktor naczelny "Do Rzeczy" Paweł Lisicki. Jego zdaniem zniknięcie dokumentu może oznaczać albo obawę przed reakcją wiernych, albo wewnętrzną refleksję wśród biskupów.

Antysemityzm jako punkt wyjścia

Już w pierwszych akapitach listu Episkopat podnosi kwestię antysemityzmu, pisząc: "Jednym z takich śmiertelnych deficytów miłości, był (i niestety ciągle jeszcze pozostaje) antysemityzm". Ten fragment stał się jednym z głównych punktów krytyki Lisickiego. Publicysta zwraca uwagę na sposób ujęcia problemu i jego centralne miejsce w dokumencie. – Polski episkopat nagle włącza się do tej operacji i okazuje się, że on też będzie walczył z antysemityzmem – mówi. Dodaje przy tym, że w jego ocenie pojęcie to nie zostało w liście jasno zdefiniowane: – Okazuje się rzeczą najważniejszą i w ogóle kluczową, i trzeba z nią bez przerwy walczyć.

Jeszcze większe emocje budzi fragment dotyczący wielowiekowego nauczania Kościoła. W liście można przeczytać: „Przez ponad półtora tysiąca lat treści te (…) kształtowały postawy chrześcijan, przyczyniając się do nienawiści, prześladowań i manifestacji antysemityzmu”. Zdaniem Lisickiego, taka diagnoza oznacza podważenie fundamentów tradycji katolickiej. – Zdaniem autorów tego listu, przez 1500 lat Kościół się mylił. Mylili się papieże, doktorzy, święci, nauczyciele, wszyscy się mylili – podkreśla. W jego ocenie prowadzi to do poważnych konsekwencji: – Jeśli Kościół mylił się przez półtora tysiąca lat w tak ważnej sprawie, to nie może być nauczycielem.

"Izrael pozostaje nadal narodem wybranym"

Największe kontrowersje wzbudza jednak fragment dotyczący statusu Izraela. Autorzy listu stwierdzają: "Bóg bowiem, wierny swym obietnicom, nie odwołał Pierwszego Przymierza. Izrael pozostaje nadal narodem wybranym". – To jest nieprawda – twardo komentuje Lisicki. – To jest jawne, bezczelne, wręcz skandaliczne zaprzeczenie nauki Kościoła – mówi. I dodaje: – Twierdzenie, że Izrael pozostaje nadal narodem wybranym, jest jaskrawym odrzuceniem Tradycji apostolskiej i jako takie jest po prostu skandaliczną herezją. Publicysta podkreśla przy tym, że w jego ocenie takie sformułowanie nie ma oparcia ani w Nowym Testamencie, ani w dotychczasowej tradycji.

Autorzy listu wskazują również na rozwój refleksji teologicznej, pisząc, że przyniosła ona "nowe, zakorzenione w apostolskiej tradycji nauczanie Kościoła o Żydach i judaizmie". Lisicki interpretuje to inaczej. – Po prostu przechodzą nad nią do porządku dziennego i wymyślają sobie jakąś całkowicie nową wiarę, która nie ma oparcia ani w Nowym Testamencie, ani w tradycji Kościoła – ocenia.

W końcowej części dokumentu pojawia się również stwierdzenie: "Nie ma żadnych wątpliwości, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia, ale jak to może być możliwe bez wyraźnego wyznawania Chrystusa – jest i pozostanie niezgłębioną tajemnicą Bożą". Ten fragment również spotyka się z ostrą reakcją publicysty. – Nigdy nie powiedziano tak wyraźnie, że de facto oni nie potrzebują nawrócenia do Chrystusa – komentuje. – To po prostu się w głowie nie mieści.

"Podążając śladem św. Jana Pawła II, odwiedźmy 13 kwietnia synagogę"

Dodatkowe kontrowersje wzbudza apel zawarty w liście: "Podążając śladem św. Jana Pawła II, odwiedźmy 13 kwietnia synagogę". Lisicki również interpretuje go bardzo krytycznie. – Biskupi polscy wzywają Polaków do masowego aktu apostazji – stwierdza. – Tym jest odwiedzenie bożnicy, tym jest pójście tam, tym jest modlenie się w tym miejscu.

Lisicki nie pozostawia wątpliwości, co do swojej oceny dokumentu. – Ten list zawiera całą masę różnych dwuznaczności, błędów, przeinaczeń – mówi. Jego zdaniem publikacja dokumentu miałaby poważne skutki: – Ten list staje się miażdżącym ciosem zadanym w samo serce polskiego katolicyzmu.

Czytaj też:
Bulwersujące słowa Netanjahu o Jezusie. Reaguje szef MSZ Iranu

Źródło: pch24.pl
Czytaj także