Jednak sam koncept „Zony” narodził się jeszcze przed katastrofą. W 1972 roku bracia Arkadij i Boris Strugaccy wydali kultową powieść Piknik na skraju drogi, wprowadzając pojęcie Strefy – miejsca pełnego niebezpiecznych anomalii i tajemniczych artefaktów, do którego zapuszczali się nielegalni poszukiwacze, zwani stalkerami. Wizję tę na język kina przełożył w 1979 roku Andriej Tarkowski w filmie Stalker. Prawdziwy popkulturowy wybuch nastąpił jednak w 2007 roku za sprawą ukraińskiego studia GSC Game World. Deweloperzy połączyli fabularny schemat Strugackich z realnym terenem wokół Czarnobyla, tworząc grę wideo S.T.A.L.K.E.R.: Cień Czarnobyla. Fikcyjna Strefa stała się w niej tętniącym własnym życiem, niebezpiecznym mikrokosmosem.
Polska Fabryczna ZONA i debiut Gołkowskiego
Fenomen gier z serii S.T.A.L.K.E.R. trafił w Polsce na wyjątkowo żyzny grunt, a czytelnicy błyskawicznie pokochali surowy, postradziecki klimat. Na tej fali w 2013 roku zadebiutował Michał Gołkowski z powieścią Ołowiany Świt. Książka okazała się ogromnym sukcesem i dała początek popularnej serii Fabryczna ZONA wydawnictwa Fabryka Słów. Gołkowski stał się pierwszym polskim autorem, który oficjalnie rozbudował to uniwersum o własne wizje literackie, otwierając drzwi dla rodzimych pisarzy fantastyki postapokaliptycznej.
Świat widziany oczami stalkera
Gołkowski – tłumacz symultaniczny z języka rosyjskiego i angielskiego, pasjonat broni oraz historii wojskowości – wniósł do świata Zony niezwykły poziom autentyczności. Jego debiutancki bohater, Misza, nie był wyidealizowanym komandosem, lecz cynicznym, zmęczonym życiem zbieraczem artefaktów, dla którego każdy dzień w Strefie stanowił chłodną kalkulację zysków i strat.
O wyjątkowej sile powieści Gołkowskiego – takich jak Ołowiany Świt, Drugi brzeg czy Droga donikąd – decydowało mistrzowskie połączenie kilku kluczowych elementów. Autor zadbał o militarny i survivalowy realizm skupiając się na drobiazgowych opisach balistyki, uzbrojenia oraz codzienności w skażonym środowisku oraz nasycił swoje teksty niepowtarzalnym, wschodnim klimatem. O doskonałej znajomości wschodniej obyczajowości świadczy żywy, przesiąknięty żargonem wojskowym, grypserką i czarnym humorem język. Przede wszystkim jednak Gołkowski wniósł do serii nutę cynicznego humanizmu, w którym anomalie i mutanty stanowiły jedynie tło, a prawdziwym zagrożeniem dla człowieka zawsze pozostawał drugi człowiek i jego najniższe instynkty.
Mroczne zderzenie z rzeczywistością: Russkij mir
Lata mijały, a autor płynnie rozszerzał swoje portfolio. Przełomem w odczytywaniu jego wschodnich fascynacji stała się jednak książka bezapelacyjnie wykraczająca poza fikcję literacką – Russkij mir.
Po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie Gołkowski udał się na miejsce wydarzeń, by przeprowadzić rozmowy z rosyjskimi jeńcami wojennymi przetrzymywanymi w ukraińskich więzieniach. Książka okazała się bezwzględnym reportażem, obnażającym nędzę, demoralizację, cynizm i systemowe kłamstwo, na których opiera się współczesna Rosja. To, co w powieściach o Zonie czytelnicy przez lata traktowali jako klimatyczny, postapokaliptyczny cosplay, w Russkim mirze zmaterializowało się jako realna, destrukcyjna doktryna przynosząca śmierć i zniszczenie.
Powrót do Zony w cieniu wojny
Gdy rosyjskie wojska zajęły Czarnobylską Strefę Wykluczenia, bezmyślnie okopując się w skażonym Czerwonym Lesie, literacka postapokalipsa ostatecznie zderzyła się z rzeczywistością. Fikcyjna Strefa znów stała się prawdziwym teatrem działań wojennych.
Dlatego powrót Michała Gołkowskiego do świata Zony ma dzisiaj zupełnie inny sens.
Pisanie o stalkerach, wojskowych patrolach i opuszczonych wschodnich wsiach po doświadczeniach wojny w Ukrainie oraz po napisaniu Russkiego miru nie może być już tylko bezpieczną, popkulturową zabawą.
Gołkowski wraca do pisania jako autor, który pozbył się wszelkich złudzeń. Zona przestaje być dla niego tłem do szukania artefaktów i walki z mutantami, a staje się obrazem świata, w którym najgorsze literackie fikcje wydarzyły się naprawdę. Zrealizowali je żywi ludzie tuż za naszą granicą.
17 września o godz. 18:30 w H.4.0.S.ie na Marszałkowskiej 64 (Warszawa) odbędzie się spotkanie z Michałem Gołkowskim.
Fabryka Słów zaprasza wszystkich.
Obiecują ciekawą rozmowę, autografy w książkach i powitalnego drinka.
Klimat niepowtarzalny również!
Link do wydarzenia: Facebook
