84-letnia kobieta obudziła się z silnym bólem pleców. – Pierwszą osobą, którą pamiętam, że przyszła do mnie porozmawiać, była młoda lekarka. I tu zaczyna się ta historia – opowiadała seniorka w wywiadzie dla "EWTN News Nightly". – Pierwszą rzeczą, jaką do mnie powiedziała, było: "Chciałabym ci zaproponować MAID" – relacjonowała.
Staruszkę bolały plecy. Zaproponowali jej eutanazję
MAID to skrót od Medical Assistance in Dying, czyli "medycznej pomocy w umieraniu" – jedna z formuł eutanazji. Od 2016 roku osoby śmiertelnie chore lub cierpiące na nieodwracalne schorzenia, a obecnie także zmagające się z różnego rodzaju egzystencjalnymi trudnościami, mogą poprosić lekarza lub pielęgniarkę o pomoc w zakończeniu życia. W takich przypadkach personel medyczny podaje pacjentowi śmiercionośny środek.
Lancaster jednak odrzuciła tę propozycję. – Powiedziałam: "Nie, dziękuję". Byłam naprawdę zaskoczona, a w mojej głowie kotłowało się tyle innych myśli – wspominała. – Wczoraj czułam się dobrze. Dziś rano wstałam z łóżka i nagle poczułam się źle. Odczuwam potworny ból, więc muszę wiedzieć, co go powoduje. Proszę, nie mówmy o końcu życia – relacjonowała rozmowę z lekarką.
Miała drobne pękniecie kości krzyżowej
Z relacji wynika, że trzy lata wcześniej podobną propozycję w tym samym szpitalu otrzymał także mąż kobiety – i również ją odrzucił. – Jako praktykujący katolicy nie możemy podejmować kroków zmierzających do zakończenia naszego życia. To jest w rękach Pana – podkreśliła stanowczo pani Lancaster.
Pacjentkę przeniesiono następnie do szpitala uniwersyteckiego w Kolumbii Brytyjskiej. – Wtedy wiedzieli już, że mam drobne pęknięcie kości krzyżowej. To mała kość u podstawy kręgosłupa. Operacja nie była możliwa, więc przez trzy tygodnie leżałam w łóżku, oczywiście wykonując ćwiczenia – wyjaśniła. Po kilku tygodniach kobieta wróciła do domu.
Czytaj też:
Eutanazja Noelii Ramos. Trump żąda wyjaśnień od Hiszpanii
