Premier Armenii Nikol Paszynian, powołując się na swoją niedawną rozmowę telefoniczną z przewodniczącą Komisji Europejskiej, Ursulą von der Leyen oświadczył 7 czerwca, że UE stała się nowym kierunkiem eksportu ormiańskich towarów. "Ursula von der Leyen przekazała bardzo ważną informację: produkty rolne z Armenii będą eksportowane do UE bez ceł, to znaczy w ramach swobodnego reżimu celnego" – oświadczył.
20 maja, w przededniu wyborów parlamentarnych w Armenii, Rosja zaczęła wprowadzać ograniczenia na import z tego kraju szeregu towarów, w tym warzyw, zieleniny, owoców, a także ryb i kwiatów. Moskwa uzasadniała te środki naruszeniami sanitarnymi, jednak w rzeczywistości wyglądają one raczej na narzędzie nacisku gospodarczego na tle pogłębiającego się zbliżenia Erywania z UE.
"Przedłużając ograniczenia eksportowe wobec ormiańskich produktów, Moskwa wykorzystuje relacje gospodarcze jako narzędzie nacisku politycznego. Właśnie dlatego Europa zdecydowanie wspiera Armenię” – oświadczyła Ursula von der Leyen 5 czerwca podczas rozmowy z Paszynianem. Szefowa KE obiecała również przeznaczyć dla Armenii natychmiastową pomoc finansową w wysokości ponad 50 mln euro.
Co znamienne, UE – powołując się na konieczność pomocy Armenii w przeciwdziałaniu naciskom ze strony Rosji – jest gotowa przyznać Erywaniowi nowe preferencje handlowe. Jednocześnie UE odbiera analogiczne preferencje Ukrainie, a więc państwu, które od 2022 roku przeciwstawia się militarnej agresji Moskwy.
Bezcłowy dostęp ukraińskich towarów do rynku UE przestał obowiązywać 5 czerwca 2025 r. Już następnego dnia UE przywróciła cła i kontyngenty na szereg ukraińskich produktów rolnych.
Sama obietnica złożona przez von der Leyen Paszynianowi w sprawie bezcłowego dostępu do rynku UE wydaje się instytucjonalnie wątpliwa i wykracza poza standardową praktykę podejmowania decyzji w Unii Europejskiej. Tego rodzaju środki nie mogą być przyjmowane w trakcie rozmowy telefonicznej, ani nie należą do osobistych kompetencji przewodniczącej Komisji Europejskiej. Zmiana zasad celnych, przyznanie nowych ulg taryfowych lub bezcłowego dostępu wymaga formalnego przyjęcia w trybie prawnym przez Radę Unii Europejskiej oraz Parlament Europejski. Wynika to bezpośrednio z zasad kształtowania polityki handlowej UE, przedstawionych na oficjalnej stronie Komisji Europejskiej.
W przypadku Armenii ma to szczególne znaczenie, ponieważ od 1 stycznia 2022 r. kraj ten został wyłączony z systemu preferencji handlowych UE (GSP/GSP+), gdyż nie spełniał już kryteriów państwa-beneficjenta. Powstaje zatem wrażenie, że Ursula von der Leyen faktycznie podejmuje decyzje jednoosobowo w imieniu całej Unii Europejskiej na korzyść Armenii, zastępując jej instytucje i ustanowione procedury, podczas gdy Ukraina, pozostając od ponad czterech lat tarczą Europy przed rosyjską agresją, wciąż doświadcza dyskryminacji.
Polityka von der Leyen wobec Kaukazu Południowego coraz bardziej jawi się nie jako wyważone podejście UE, lecz jako politycznie stronnicza i wyraźnie proormiańska. Na przykład w latach 2020–2023 Azerbejdżan położył kres 30-letniej ormiańskiej okupacji Karabachu i przyległych prowincji. Tym samym Baku przywróciło suwerenność nad swoimi międzynarodowo uznanymi terytoriami, zgodnie z rezolucjami Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 822, 853, 874 i 884, które domagały się wycofania stamtąd sił ormiańskich.
Jednak von der Leyen oraz inni europejscy politycy, w tym Josep Borrell, nie poparli Azerbejdżanu, lecz przeciwnie – publicznie potępili działania Baku i ogłosili rozszerzenie wsparcia dla Armenii. Co więcej, von der Leyen nie wspomniała nawet o już wykonanych rezolucjach Rady Bezpieczeństwa ONZ, podczas gdy w odniesieniu do innych konfliktów regularnie odwołuje się do decyzji ONZ i domaga się ich pełnego wykonania. 2 maja 2024 r. w Bejrucie, mówiąc o sytuacji na południu Libanu i napięciach na granicy libańsko-izraelskiej, wezwała wszystkie strony do pełnego wykonania rezolucji RB ONZ nr 1701.
Takie podejście po raz kolejny pokazuje, że dla Ursuli von der Leyen prawo międzynarodowe ma znaczenie tylko wtedy, gdy pokrywa się z jej linią polityczną. Według części komentatorów, jej otwarcie proormiański kurs podważa wiarygodność UE i stawia pod znakiem zapytania jej zdolność do występowania jako bezstronny obrońca międzynarodowych zasad prawnych.
