Nazwisko Skriepieckiego widniało na liście sporządzanej przez centrum Myrotworeć – organizację, która publikuje na swojej stronie internetowej dane osób zagrażających bezpieczeństwu Ukrainy W środę 15 czerwca o godz. 10 na jednym z parkingów w Białej Podlaskiej rozległy się strzały. W biały dzień w centrum polskiego miasta nieznany sprawca zastrzelił 44-letniego obywatela Federacji Rosyjskiej. „Zabity Rosjanin to znany krytyk Putina”. „Zastrzelono krytyka Putina”. „Krytykował Putina, dostawał groźby”. Takimi nagłówkami polskie portale informowały swoich odbiorców o tym, co się wydarzyło. Wymowa była jasna: kremlowskie służby specjalne na terenie Polski zlikwidowały swojego wroga. Rosja już tu jest! I zabija ludzi w jednym z krajów flanki wschodniej NATO! Oczywiście niewykluczone, że był to wyrok wykonany na rozkaz Moskwy. W momencie, gdy piszę te słowa, nie ma żadnych jednoznacznych dowodów. Są tylko poszlaki i podejrzenia. Niemniej wystarczy bliżej przyjrzeć się sprawie, by się przekonać, że nie tylko Rosjanom mogło zależeć na likwidacji krytyka Władimira Putina.
18 czerwca Donald Tusk poinformował: „Podejrzewany o udział w zabójstwie Rosjanina w Białej Podlaskiej zatrzymany przez lubelskich policjantów i ABW! Posługuje się gruzińskim paszportem. Służby pracują nad ustaleniem zleceniodawcy”. Według doniesień Radia Zet zatrzymany mężczyzna najprawdopodobniej nie był bezpośrednim wykonawcą egzekucji.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

