Minister obrony Margarita Robles twierdzi, że Narodowe Centrum Wywiadu (CNI) przekazało władzom ostrzeżenie, podczas gdy minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska temu zaprzecza – podaje "El Pais".
We wtorek (25 sierpnia) podczas nadzwyczajnych przesłuchań w hiszpańskim parlamencie Robles powiedziała, że służby wywiadowcze oraz siły zbrojne dzieliły się informacjami o zbliżającym się napływie migrantów z policją i przedstawicielami rządu. Początkowo twierdziła, że ostrzeżenie zostało przekazane 30 lipca, jednak później sprecyzowała, że służby poinformowały władze już 29 lipca.
Minister spraw wewnętrznych odrzucił te twierdzenia. Grande-Marlaska argumentował, że nie otrzymał żadnego raportu wskazującego, iż 30 lipca dojdzie do wydarzeń na taką skalę. Jego zdaniem, gdyby władze dysponowały taką informacją, powinny zostać podjęte nadzwyczajne działania w celu wzmocnienia ochrony granicy.
Robles przyznała, że ostrzeżenie mogło zostać przekazane władzom ustnie, a nie w formie pisemnego raportu. Jak wyjaśniła, służby wywiadowcze nie zawsze przygotowują dokumenty i część informacji przekazują w inny sposób.
Kryzys migracyjny w Ceucie dzieli hiszpański rząd
Spór między dwojgiem kluczowych ministrów jest problemem dla premiera Pedro Sancheza. Niemal miesiąc po kryzysie w Ceucie w hiszpańskiej eksklawie nadal przebywają tysiące nielegalnych migrantów. Na rząd naciskają opozycja i opinia publiczna, domagając się wyjaśnienia, czy można było zapobiec masowemu napływowi oraz czy odpowiednio zabezpieczono granicę.
Według hiszpańskich mediów funkcjonariusze ochrony granicy już kilka tygodni przed kryzysem informowali władze o rosnącej liczbie osób próbujących drogą morską dotrzeć do Ceuty, m.in. pod wpływem apeli rozpowszechnianych w mediach społecznościowych.
Czytaj też:
Hiszpania przejmuje władzę w Ceucie. Będą szczepienia migrantów
