Strach ma wielką przyszłość

Strach ma wielką przyszłość

Dodano: 
Oko. Zdjęcie ilustracyjne
Oko. Zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pixabay
JERZY KARWELIS I Gdy piszę swój „Dziennik zarazy”, coraz częściej napotykam absurdy rzeczywistości pandemicznej, a jednocześnie widzę, że może nie rośnie, ale krzepnie grupa osób, które to akceptują. Jedynym wytłumaczeniem tej sytuacji jest powszechny, zniewalający strach, który zdominował całe grupy społeczne

Kiedy się zamknie oczy i przypomni sobie np. 2019 r., to jasne, że ktoś, kto wtedy prorokowałby naszą dzisiejszą rzeczywistość, znalazłby się natychmiast w psychiatryku. Myśmy się do tego przyzwyczaili, bo ludzki umysł, by nie zwariować, jest w stanie uznać największy odjazd za normę, ale warunek jest jeden – wielki, przemożny, wszechobecny bodziec. W tym wypadku jest nim strach. Bo przecież pomiędzy – powiedzmy – 2019 a 2021 rokiem mieliśmy jedną różnicę (pomijając nie tak duże, okazuje się, różnice epidemiologiczne). Był nią powszechny strach, że zachorujemy my albo nasi najbliżsi, wirus jest podstępny, nie wiemy do końca (zwłaszcza na początku pandemii), jak działa, a więc trzeba zawierzyć tym, którzy się znają (eksperci), oraz tym, którzy takie przekazy wzmacniają – czyli mediom.

Artykuł został opublikowany w 1/2022 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także