Sprawa ks. Isakowicza-Zaleskiego. Szczere słowa posła PiS

Sprawa ks. Isakowicza-Zaleskiego. Szczere słowa posła PiS

Dodano: 145
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski / Źródło: PAP / Adam Warżawa
Nie mógłbym spojrzeć ks. Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu w oczy, gdybym zagłosował przeciw jego kandydaturze – mówi DoRzeczy.pl Tomasz Rzymkowski, poseł PiS.

Damian Cygan: Klub PiS razem z KO i Lewicą odrzucił kandydaturę ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego na członka państwowej komisji ds. pedofilii. Pan głosował za wyborem księdza. Dlaczego?

Tomasz Rzymkowski: Znam ks. Isakowicza-Zaleskiego od lat i trudno byłoby mi spojrzeć mu w oczy, gdybym zagłosował inaczej. Natomiast nie zgadzam się z tezą postawioną przez pana redaktora, że PiS odrzucił kandydaturę księdza. PiS go po prostu nie wybrał. Jakie były decyzje w tej sprawie? Trudno mi powiedzieć. Osobiście głosowałem "za", bo wiem, że ks. Isakowicz-Zaleski jest osobą kryształową i uczciwą. Walczył z agenturą SB w Kościele, walczy z tzw. mafią lawendową, czyli środowiskiem homoseksualnym wewnątrz Kościoła i piętnuje zjawiska pedofilskie w Kościele.

Poseł Zbigniew Girzyński powiedział w Radiu Wnet, że to sami hierarchowie Kościoła naciskali na PiS, by ks. Isakowicz-Zaleski nie znalazł się w tej komisji.

Nic mi na ten temat nie wiadomo, ja osobiście nie miałem żadnych telefonów od przedstawicieli Episkopatu. Natomiast szkoda, że ks. Isakowicz-Zaleski nie uzyskał wymaganej większości i nie znalazł się w tej trójce kandydatów wybranych przez Sejm.

Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg poinformowała, że Polska przygotowuje się do wypowiedzenia konwencji stambulskiej. Dlaczego?

Ja bym raczej zapytał, dlaczego tak późno? Jestem gorącym orędownikiem wypowiedzenia konwencji stambulskiej i w ubiegłej kadencji składałem w tej sprawie interpelacje poselskie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Ta konwencja wprowadza do naszego systemu prawnego pojęcie płci społecznej, czyli takie wykwity ideologii gender i LGBT, które zakładają, że płeć nie jest kwestią biologii tylko kwestią dyskusji. Relatywizuje seksualność człowieka i wprowadza subiektywizm podyktowany kolejnym etapem rewolucji marksistowskiej. Uważam, że tego typu herezje absolutnie nie powinny znajdować się w polskim porządku prawnym.

Jak pan ocenia propozycję mechanizmu powiązania funduszy unijnych z praworządnością?

Łączenie jakichkolwiek środków finansowych z tak ostrym pojęciem jak praworządność to olbrzymie nadużycie. Praworządność ma to do siebie, że jest niepoliczalna i niemierzalna. Przyjęcie tego typu pojęć, od których miałoby być uzależnione finansowanie z budżetu Unii Europejskiej, jest absolutnie nie na miejscu. To tak jakby powiedzieć, że w danym państwie ludzie czują się szczęśliwi. A jak to zmierzyć? Jest przecież mnóstwo różnych współczynników przyjmowanych przy wyliczaniu wsparcia z unijnego budżetu, jak wzrost gospodarczy, PKB per capita czy kwestia bezrobocia. Nie róbmy sobie żartów i nie twórzmy mechanizmów, które mają być pałką do wykorzystania przez wielkich tego świata, czyli Francję i Niemcy, żeby dyscyplinować takie kraje jak Polska.

Rafał Trzaskowski ogłosił, że będzie tworzył ruch obywatelski. To jest ta próba liftingu Platformy Obywatelskiej?

Chodzi o utrzymanie tego wyniku antyPiS-u w wyborach prezydenckich, bo przecież wynik Rafała Trzaskowskiego to jest 30 proc. Te 10 mln ludzi, którzy na niego zagłosowali, to są wyborcy antyPiS-u, ekstremalnej lewicy spod znaku LGBT, korwinowcy spod znaku Krzysztofa Bosaka i Janusza Korwin-Mikkego. To są po prostu osoby, które w drugiej turzy zagłosowały przeciwko Andrzejowi Dudzie i Platforma Obywatelska chce ten kapitał spożytkować. Moim zdaniem ten projekt nie ma większych szans powodzenia, bo PO brakuje pomysłu. Próbuje jedynie odłożyć na później pewne rozliczenia, które na pewno będą. Sądzę, że Borys Budka obawia się o swoją przyszłość, bo apetyty działaczy Platformy zostały bardzo rozbudzone. Można powiedzieć, że witali się już z gąską i byli przekonani, że Trzaskowski wygra te wybory, a jednak coś nie pykło. Co? Moim zdanie to, że Trzaskowski nie pojawił się na debacie w Końskich i nie miał możliwości zadania pytania prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Jeżeli sztaby obu kandydatów nie zdecydowały się na debatę w komercyjnych mediach, to debata organizowana przez TVP powinna być absolutnym minimum. Jednak Trzaskowski nie skorzystał z tej okazji. Ponieważ finalnie różnica w drugiej turze nie była duża, w elektoracie PO panuje spore rozgoryczenie. Natomiast z ruchu Trzaskowskiego nic nie będzie, bo postawienie za sobą Sławomira Nitrasa czy innych czołowych polityków PO, nie przyniesie żadnego pozytywnego efektu. Rebranding z tymi samymi ludźmi to jest marnowanie publicznych pieniędzy.

Rozmawiał: Damian Cygan
Źródło: DoRzeczy.pl
 145
Czytaj także