Miejscy aktywiści chcą nas zabić

Miejscy aktywiści chcą nas zabić

Dodano 10
Kiedyś organizacje rowerzystów i miejscy aktywiści walczyli o należne im prawa. Tak się jednak zaprawili w bojach, że miasta pod ich ręką stają się już niebezpieczne dla ludzi, a o swoje prawa będą musieli zacząć walczyć kierowcy.

Jeśli skręcając warunkowo ze skrzyżowania, z przerażeniem sprawdzacie 10 razy, czy aby nie wpadnie w was na przejeździe rozpędzony rowerzysta, i jeśli z przerażeniem zerkacie w oba lusterka, bo nie wiadomo, czy rowerzysta nie wyprzedza z prawej strony, albo pocicie się z nerwów, stojąc w korkach, to nie mam dobrych wiadomości – będzie jeszcze gorzej. Rowerzyści i aktywiści miejscy przestali już walczyć o swoje
prawa, a zaczęli zmieniać miasta tak, jak im się podoba. Dlaczego do tego doszło i czym to grozi?

Wszystko rozpoczęło się w Polsce zupełnie niewinnie. Część rowerzystów – zupełnie słusznie – zaczęła walczyć o swoje prawa na drogach. W końcu w starciu z samochodami tak samo jak piesi nie mają szans i takie wypadki często kończą się w szpitalu lub na cmentarzu. Jednak z rowerami, czyli po prostu z pojazdami, nagle związała się ideologia. Pedałowanie zaczęło określać status społeczny, przynależność do grupy. A także kulturową aspirację, którą traktuje się z pełną powagą – dobrze obrazuje to zdanie z naukowego raportu Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad dotyczącego wypadków z cyklistami z 2012 r.: „Rower staje się coraz popularniejszy w dużych miastach jako
środek transportu niezależny od korków, a jednocześnie element »europejskiego« stylu życia”.

Zatem jeśli ktoś chciałby publicznie wyrażać wątpliwości co do działań rowerowych i miejskich aktywistów, to samookreśla się jako zaprzaniec i ciemnogród. A jeśli wszyscy publicznie przyklaskiwali, to siła tych grup rosła. Aż osiągnęła rozmiary, które stały się niebezpieczne i dla nich samych, i dla innych. Chociaż esencją demokracji jest podejmowanie decyzji większością głosów, to o kształcie polskich miast zaczęła decydować mniejszość. Nie bez wpływu było zasilanie grantami na opracowania i raporty (a co jak co, ale na działania dotyczące rowerzystów
UE wydaje pieniądze chętnie).

Fot. Andrzej Zbraniecki/East News

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 36/2016
Cały artykuł dostępny jest w 36/2016 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ dcy
 10
  • Huop12 IP
    Ten tekst to jest raczej to, że autor przelewa swoje lęki. Być może uzasadnione ale tylko w paru procentach. Rower to nie żadna (tfu!)ideologia, tylko w praktyce najlepszy pojazd do poruszania się po miastach. Rzekomą 'rowerową ideologię' wymyślili nie użytkownicy rowerów ale właśnie samochodziści którzy potrzebują mieć wroga, aby móc go atakować, by zachować istniejące samochodowe status quo (tzw. ideologia korków) w miastach.
    Dodaj odpowiedź 10 5
      Odpowiedzi: 1
    • krak9 IP
      Przed chwilą dwie "święte" na rowerach wymusiły na mnie pierwszeństwo, bo przecież nie będą hamować jak są rozpędzone mimo, że wyjeżdżają z podporządkowanej.
      Dodaj odpowiedź 9 5
        Odpowiedzi: 0
      • ło panie co tu się łodwala :D IP
        Ale o so chodzi??? Mam wrażenie, że ten tekst to sklejenie dziesięciu różnych tekstów, byle, żeby był :D Co tu się dzieje, janusz-ałłłłtor namieszał ostro :D
        Dodaj odpowiedź 18 5
          Odpowiedzi: 0
        • Piotr IP
          Co to za bełkot? Ani jednego rzeczowego argumentu, chyba że takim nazwać strach przed skrętem warunkowym w prawo, ale jeśli tak to radzą poczytać PORD i dowiedzieć się czym jest przejazd rowerowy i WARUNKOWY skręt w prawo. Jadąc na rowerze ja sam zawsze prawie zatrzymuję się przed takimi przejazdami, bo wiem że mnóstwo kierowców wymusza na nich pierwszeństwo, walczyć o prawa pieszych i rowerzystów wciąż trzeba. Większość ludzi to piesi, a mają coraz gorzej, żeby tylko zachować głupi status quo.
          Dodaj odpowiedź 28 11
            Odpowiedzi: 0
          • AntyEko IP
            Ale tę dziewczynę prawie ukamieniowali za to co napisała http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,22538781,ekoterrorystom-mowie-nie.html
            Dodaj odpowiedź 9 8
              Odpowiedzi: 0
            • klopsik IP
              "Chociaż esencją demokracji jest podejmowanie decyzji większością głosów, to o kształcie polskich miast zaczęła decydować mniejszość." Esencją demokracji jest poszanowanie praw mniejszości przez większość. A co te idee mają wspólnego z pana redaktóra bólem d.py, to już ciężko powiedzieć....
              Dodaj odpowiedź 22 32
                Odpowiedzi: 1

              Czytaj także