Bałtyk nie lubi tęczy

Bałtyk nie lubi tęczy

Bałtyk nie lubi tęczy
Bałtyk nie lubi tęczy
Dodano

Szykuje się kolejna burza wokół praw homoseksualistów. Po Rosji czas na Litwę- pisze w najnowszym Do Rzeczy Marek Magierowski.

- Ach, znowu ten Wschód. Ten nienowoczesny, nierozgarnięty, zacofany Wschód.

Litwa, Łotwa, Estonia są przecież od wielu lat członkami Unii Europejskiej i powinny już od dawna przestrzegać europejskich standardów. Rosja, Ukraina czy Mołdawia w Unii wprawdzie nie są, ale pewne normy obowiązują wszystkie bez wyjątku państwa na świecie. Ale ten okropny Wschód najwyraźniej kpi z Postępu i żadnym normom podporządkowywać się nie zamierza. Średniowiecze, ciemnogród i szalejące chrześcijaństwo.

Gdy media w Niemczech, we Francji i w Wielkiej Brytanii piszą o ekonomicznych sukcesach krajów nowej Europy, zazwyczaj rozpływają się w zachwytach. Gdy wspominają, jak długą drogę przeszły kraje bałtyckie – od jarzma sowieckiego komunizmu do niepodległości i gospodarki rynkowej – kiwają głowami z uznaniem. Kiedy jednak mowa o prawach mniejszości seksualnych, obraz zmienia się radykalnie. Litwa i Łotwa znów są przedstawiane jako „post-Soviet republics”, choć tym razem w tonie pejoratywnym. Piekło dla gejów i lesbijek, wstyd dla Starego Kontynentu.

Cztery lata temu, podczas debaty w Parlamencie Europejskim poświęconej sytuacji homoseksualistów na Litwie, brytyjski deputowany lewicy Michael Cashman mówił: „Wielu Europejczyków nadal doświadcza homofobii, lesbofobii i transfobii w swoim codziennym życiu”. Publicysta „Guardiana” zaś konstatował z dużą dozą dezynwoltury: „W byłych krajach komunistycznych, gdzie władze przez kilka dekad tępiły religię, po przemianach Kościół zdobył ogromne wpływy. Jedna ideologia została zastąpiona drugą”.

Śliska ścieżka

Dzisiaj na ustach wszystkich są Rosja i jej nowe prawo zakazujące homoseksualnej propagandy skierowanej do osób nieletnich. Jednak Litwa podobne regulacje wprowadziła już w 2009 r. Ówczesny prezydent Valdas Adamkus je zawetował, lecz litewski sejm weto odrzucił. „Celem tej ustawy nie jest tylko ochrona naszych dzieci przed sposobem życia forsowanym przez homoseksualistów. Nowe przepisy mają też chronić młodzież przed treściami promującymi przemoc, okrucieństwo, złe nawyki” – tłumaczył w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Valentinas Mazuronis, jeden z inicjatorów ustawy, były lider partii Porządek i Sprawiedliwość, a obecnie minister środowiska. „Każdy może żyć, jak chce. Nikomu niczego nie zabraniamy i nikogo nie dyskryminujemy. Ale nienormalne jest, gdy jedna grupa – w tym przypadku mówimy o homoseksualistach – próbuje wpływać na innych. Nie prześladujemy homoseksualistów. Jednak nie zgadzamy się z tym, by narzucali nam swój styl życia. Nie muszą się obnosić ze swoją orientacją seksualną. Naszym zdaniem to jest niebezpieczne dla dzieci”.

Teraz szykuje się kolejna burza i – prawdopodobnie – jeszcze jedno starcie na forum Parlamentu Europejskiego. Wkrótce sejm w Wilnie będzie rozpatrywał kolejne propozycje prawnych nowelizacji: m.in. zakaz adopcji dzieci przez homoseksualistów, zakaz zmiany płci oraz zlikwidowanie zapisu, wedle którego krytyka zachowań homoseksualnych jest zaliczana do „mowy nienawiści”. Do kodeksu karnego miałby zostać dołączony następujący akapit: „Krytyka praktyk seksualnych oraz przekonań, jak również namawianie do zmiany owych praktyk lub przekonań, nie mogą być automatycznie traktowane jako prześladowanie, nawoływanie do nienawiści, dyskryminacja lub nawoływanie do dyskryminacji”. (...)

Dla ponad 60 proc. obywateli homoseksualizm to dewiacja, a według jednego z sondaży aż 68 proc. Litwinów wolałoby mieć za sąsiada handlarza narkotyków niż geja. Kilka lat temu doszło do skandalu w Kownie: kierowcy trolejbusów solidarnie zaprotestowali, gdy w ramach akcji „uświadamiania” pasażerów na ich pojazdach miały zostać umieszczone hasła promujące tolerancję dla homoseksualistów (m.in. „Gej może służyć w policji” i „Lesbijka może uczyć w szkole”). „To smutna sytuacja. Takie postawy zmuszają homoseksualistów do emigracji” – komentował zachowanie kierowców Władimir Simonko, prezes Litewskiej Ligi Gejowskiej.

Podczas gdy homoseksualiści mogą już zawierać „małżeństwa” m.in. w Hiszpanii, we Francji, w Holandii, a niedługo także w Wielkiej Brytanii, w krajach bałtyckich nikt nie bierze nawet pod uwagę takiej perspektywy.

Łotewski parlament już w 2005 r. wprowadził stosowną poprawkę do konstytucji. Poprzednio pierwsze zdanie artykułu 110 brzmiało: „Państwo chroni i wspiera małżeństwo, rodzinę, prawa rodziców i prawa dziecka”. Po zmianie zaś: „Państwo chroni i wspiera małżeństwo – związek między mężczyzną a kobietą – rodzinę, prawa rodziców i prawa dziecka”. (...)

Cały artykuł Marka Magierowskiego w 36. wydaniu Do Rzeczy.

 0

Czytaj także