Jak relacjonował na swoim kanale na Telegramie Załużny, podczas spotkania poruszono szeroki zakres zagadnień.
"Poinformowałem szczegółowo aliantów o sytuacji operacyjnej na całym froncie. Wysłuchaliśmy dowódców i omówiliśmy problemy, które pojawiły się w grupach wojsk. Przedstawiłem naszą wizję rozwoju wydarzeń na linii frontu” – napisał Załużny.
Ponadto strony omówiły zapotrzebowanie Sił Zbrojnych Ukrainy na amunicję, broń i sprzęt wojskowy. "Czekamy na dobre wieści” – oznajmił ukraiński generał.
Ponadto, według niego, strony skupiły się na kwestiach wzmocnienia ukraińskiej obrony powietrznej, przekazania dodatkowego transportu do ewakuacji rannych, znalezienia sposobów naprawy sprzętu i przywrócenia zdolności bojowej jednostek wojskowych. Załużny dodał, że sytuację na Morzu Czarnym "potraktowano jako odrębny temat".
Przypomnijmy, że 13 września rano Główna Dyrekcja Wywiadu Ministerstwa Obrony Narodowej potwierdziła, że w Sewastopolu uszkodzone zostały dwa rosyjskie okręty. Zniszczenia to efekt nocnego ataku na Zakład Morski Ordżonikidze w Sewastopolu.
Sytuacja na południu
Jak poinformowała w piątek szefowa wspólnego centrum prasowego Dowództwa Operacyjnego Południe Natalia Humeniuk, rosyjskie oddziały nie mają wystarczających rezerw, aby znacząco wzmocnić kierunek chersoński. Mimo to Rosjanie dokonują przegrupowań i wzmacniają na tym odcinku obronę.
– Obecnie nie obserwujemy tworzenia się krytycznych grup uderzeniowych na naszym obszarze odpowiedzialności, ale widzimy potężne [rosyjskie - przyp. red.] manewry. Próbują one zastąpić jedne siły innymi, próbują przerzucić dodatkowe siły w kierunku Zaporoża. Obserwujemy, że Rosjanie chcieliby również wzmocnić obszar wokół Chersonia, ale na razie nie mają tam odpowiednich rezerw, choć widzimy przegrupowywanie oddziałów. Oczywiście próbują kalkulować, które kierunki frontu będą dla nich najbardziej niebezpieczne – powiedziała.
Czytaj też:
"Taka jest różnica". Czołowy generał USA o sytuacji na froncie
