"Ferajna tańczy, ja nie tańczę"
  • Joanna SiedleckaAutor:Joanna Siedlecka

"Ferajna tańczy, ja nie tańczę"

Dodano: 
Marek Hłasko
Marek Hłasko Źródło: PAP / Adam Mottl
Z innej perspektywy II Gdy w styczniu 1958 r. „Polska Kronika Filmowa” pokazywała uroczystość wręczenia Markowi Hłasce Nagrody Wydawców za jego rewelacyjny debiut „Pierwszy krok w chmurach”, publiczność w kinach, zwłaszcza młoda, której od razu stał się idolem, krzyczała głośno: „Marek, trzymaj się!”.

Wiedziała, że ktoś taki jak on – 24-letni zaledwie, niepokorny, zbuntowany – nie będzie miał w PRL łatwego życia. I rzeczywiście, Październik otrąbiono, trzeba więc było zniszczyć jego niewygodny symbol, czyli Hłaskę, i na następny krok w chmurach już mu nie pozwolono.

Władza nie była zadowolona, że prestiżowa nagroda trafiła w tak nieodpowiednie ręce. „Twarz wręczającego ją Iwaszkiewicza wyglądała jak wybuch bomby jądrowej, bał się zapewne, co powie Moskwa” – pisała Maria Dąbrowska. Władysław Gomułka, z zawodu ślusarz czy dekarz, nie znosił szczególnie tzw. czarnej literatury, cofnął więc Hłasce przyznany mu już paszport na stypendium do Paryża i powołał go w kamasze, co odkręcili na szczęście dwaj jego wpływowi przyjaciele – Jerzy Andrzejewski oraz Jerzy Zawieyski, który przyznawał w swoim dzienniku: „Ze Spychalskim, tak przez stół, załatwiłem sprawę Marka”.

Artykuł został opublikowany w 22/2024 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także