W środę wieczorem do domu dziennikarki radiowej Trójki Anny Rokicińskiej weszło sześcioro nieumundurowanych funkcjonariuszy policji. Kobieta została w obecności dzieci zakuta w kajdanki, a jej dom przeszukany. Po trzech godzinach okazało się, że doszło do pomyłki. Policja przeprosiła.
Czytaj też:
Policja bezpodstawnie wtargnęła do domu dziennikarki. "Zakuli mnie w kajdanki"
Sprawa odżyła w piątek rano, kiedy na oficjalnym profilu twitterowym policji pojawił się tweet, który wywołał falę oburzenia. "Strasznie słabe. Ta dziennikarka podkręca i robi show płacze, ale mimo wszystko przypuszczam, że niestety nasi policjanci mogli pozwolić sobie na różne gadki. Przypuszczam, że skoro w tym domu był podobno taki bałagan jak na melinie to ten wygląd uśpił ich czujność" – napisano.
Kontrowersyjny tweet, który usunięto już z internetu, wyjaśnił Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy komendanta głównego policji. Jego zdaniem wpis znalazł się na profilu policji przez pomyłkę. "Złośliwość rzeczy martwych. Nie powinno mieć to miejsca" – podkreślił. "Biorę pełną odpowiedzialność za to. Bije się w serce i nie wiem jak mogło się to stać" – oświadczył Ciarka.
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
