Lodowata, mglista ciemność

Lodowata, mglista ciemność

Dodano: 
"Budy" ZOMO w centrum Warszawy, l. 80-te
"Budy" ZOMO w centrum Warszawy, l. 80-te Źródło: Wikimedia Commons / Jarek TuszyńskiPaulina Hallala Kiedy ogłoszono stan wojenny
Pamiętam swoje przerażenie, z jakim go obserwowałam. Co on robi? Czemu nie siedzi w domu? Czemu ryzykuje? A jeśli go aresztują, to co?

Paulina Hallala

Kiedy ogłoszono stan wojenny, miałam 9 lat – niewiele rozumiejący smarkacz. Co ciekawe, zupełnie nie pamiętam, że nie było „Teleranka” mimo, że co niedziela z ogromną chęcią oglądałam ten program. Nie pamiętam twarzy Wojciecha Jaruzelskiego ogłaszającego wprowadzenie stanu wojennego, choć z całą pewnością widziałam jego przemówienie.

Pamiętam natomiast zupełnie co innego.

Rodzice wytłumaczyli mi, co się stało – oczywiście słowami odpowiednimi dla tak młodego człowieka. Oszczędzili mi drastycznych szczegółów dotyczących aresztowań i wielu przerażających wydarzeń, które przelewały się wtedy przez tysiące ludzkich losów. Musieli jednak wielokrotnie podkreślać, że wprowadzona została godzina milicyjna i wieczorem nie wolno było wychodzić z domu; wiedziałam też, jakie były konsekwencje niedostosowania się do tego zakazu. Wydaje mi się, że teraz rozumiem, dlaczego musiałam to wielokrotnie słyszeć – należymy do „nocnych marków” i owo wieczorne ograniczenie wolności, nazwijmy to delikatnie, musiało wpłynąć na pewne aspekty życia mojej rodziny.

Czytaj też:
Szukamy najciekawszych wspomnień ze stanu wojennego

Jednym z moich ulubionych zajęć przed zaśnięciem było obserwowanie ulicy – kładłam się na łóżku i z majestatycznej wysokości mojej piętrowej koi wyglądałam przez okno.

Grudzień był mroźny. Pusty. Nigdzie żywego ducha. Nie było samochodów ani autobusów. Lodowata mglista ciemność, tu i ówdzie tylko rozproszona słabym światłem latarni. I nagle z tej pustki po drugiej stronie ulicy wyłoniła się skulona, spiesząca się gdzieś przed siebie postać mężczyzny.

Pamiętam swoje przerażenie, z jakim go obserwowałam.

Co on robi? Czemu nie siedzi w domu? Czemu ryzykuje? A jeśli go aresztują, to co?

Pamiętam też ulgę, kiedy ojciec wyjaśnił mi, że ów nieznajomy człowiek z całą pewnością wraca z pracy do domu, bo przecież zakłady pracy nie zmieniły godzin zmian tylko po to, by dostosować się do tymczasowej „niedogodności”... Pracownicy otrzymywali przepustki i mogli bezpiecznie wrócić do domów. Ot, 9-letnie zmartwienia...

Zapraszamy do przesyłania wspomnień ze stanu wojennego. Najciekawsze teksty i zdjęcia opublikujemy w naszym portalu. Wspomnienia można przesyłać na adres: [email protected].

Czytaj także