Koniec tanich zakupów z Chin? USA biorą się za "zakupowy fenomen". Kiedy Polska?

Koniec tanich zakupów z Chin? USA biorą się za "zakupowy fenomen". Kiedy Polska?

Dodano: 
Laptop, zdjęcie ilustracyjne
Laptop, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Unsplash / Glenn Carstens-Peters
Władze stanowe USA coraz głośniej domagają się wszczęcia dochodzeń w sprawie praktyk stosowanych przez platformy zakupowe z chińskim kapitałem. Chodzi o kradzieże własności intelektualnej, przymusową pracę, bezpieczeństwo produktów i obawy o prywatność danych.

Temu i Shein stają się coraz popularniejszymi platformami zakupowymi. Oferują wszystko – od kabelków, po ubrania i gadżety za kilka złotych, co więcej – zazwyczaj z darmową wysyłką.

Dlaczego przesyłki z Chin są tak tanie? Jak wskazał serwis forsal.pl, azjatyckie koncerny budowali swoją ekspansję w oparciu o unijne przepisy, które zwalniają z cła przesyłki o wartości do 150 euro. W założeniach regulacja miała usprawnić pracę celników i oszczędzić konsumentom biurokracji. Jednak stała się kołem zamachowym potężnego importu. Do tego dochodzą niższe koszty pracy w Azji, inne standardy produkcji, mniej ograniczeń prawnych, a także niższa jakość oferowanych produktów.

Z danych portalu Ecommercebridge wynika, że w całej Unii Europejskiej to Niemcy stały się największym rynkiem Temu, z 19,3 milionami użytkowników miesięcznie. Na drugim miejscu znalazła się Francja (16 mln użytkowników), a na trzecim... Polska (13,2 mln).

USA wywierają presję na chińskie platformy

Powiązani z Chinami internetowi sprzedawcy detaliczni Temu i Shein zmagają się z rosnącą presją w Stanach Zjednoczonych – opisał portal apparelresources.com. Władze stanowe coraz głośniej domagają się wszczęcia dochodzeń w sprawie ich praktyk biznesowych. Chodzi m.in. o domniemaną kradzież własności intelektualnej, pracę przymusową, jakość produktów, a także obawy dotyczące prywatności danych.

Tom Cotton, senator Partii Republikańskiej z Arkansas, zwrócił się do Departamentu Sprawiedliwości i Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego z apelem o wszczęcie formalnego dochodzenia w sprawie obu platform. W swoim liście zwrócił uwagę na "powszechne obawy, że firmy te dystrybuują podróbki i naruszają prawa własności intelektualnej amerykańskich projektantów i marek". Co więcej, wskazał, że wspomniane koncerny zaczęły gromadzić ogromne zapasy w amerykańskich magazynach i centrach dystrybucyjnych. Ich towary nie przepływają już przez porty.

To jednak nie wszystko. Prokurator generalny Teksasu Ken Paxton wszczął dochodzenie w sprawie zarzutów, że Shein może wykorzystywać pracę przymusową, sprzedawać materiały ze szkodliwymi substancjami oraz fałszować informacje dotyczące jakości produktów i źródeł ich pochodzenia. Z kolei prokurator generalny Arizony Kris Mayes wniosła pozew przeciwko Temu i jego spółce macierzystej, oskarżając ją o stosowanie nieuczciwych praktyk biznesowych, gromadzenie danych konsumentów, w tym lokalizacji GPS, bez ich zgody oraz sprzedaż podróbek i towarów niskiej jakości.

"Prokuratorzy są zaniepokojeni faktem, że Temu podlega przepisom obowiązującym w Chinach, które wymagają od chińskich korporacji ujawniania danych wymaganych przez rząd, a także tym, że ich kodowanie zostało zaprojektowane tak, aby uniknąć ocen bezpieczeństwa" – czytamy na Apparel Resources. Jak zauważono, obie firmy korzystają z szerokich przepisów handlowych, które umożliwiają im wysyłkę paczek o niskiej wartości bez cła. Po zniesieniu lub ograniczeniu tych zwolnień, firmy wydają się bardziej podatne na nadzór regulacyjny i prawny.

"Zmiany te odzwierciedlają szersze represje wobec tanich, wysokonakładowych rynków internetowych. Obserwatorzy zauważają, że obie firmy skorzystały z hojnych przepisów handlowych, które pozwoliły im na bezpłatne wysyłanie działek o niskiej wartości; ponieważ zwolnienia te zostały usunięte lub ograniczone, firmy wydają się bardziej podatne na nadzór regulacyjny i prawny" – wskazuje portal.

Tanie zakupy z Chin. Co zrobi Polska?

Już w kwietniu br. polska Federacja Konsumentów alarmowała, że w ubraniach oraz biżuterii z Temu i Shein wykryto toksyczne metale. Wówczas rzecznik UOKiK Małgorzata Cieloch w rozmowie z WP poinformowała, że Urząd nie wyklucza działań kontrolnych u przedsiębiorców oferujących towary z chińskich platform. UOKiK bada sprawę od blisko ośmiu miesięcy, a niebezpieczne produkty z platform zakupowych z chińskim kapitałem nie tracą w Polsce na popularności.

Tymczasem ministrowie finansów państw członkowskich Unii Europejskiej zgodzili się w piątek nałożyć cło (nazywane też specjalnym podatkiem) w wysokości 3 euro na małe paczki z Chin (do 150 euro wartości), aby zatrzymać zalew tanich towarów z Chin – podała agencja AFP.

Decyzja zapadła miesiąc po tym, jak UE zniosła zwolnienie z cła dla paczek o wartości poniżej 150 euro importowanych bezpośrednio do konsumentów w 27 krajach (najczęściej za pośrednictwem chińskich platform e-commerce).

Czytaj też:
Świat zachwycony polskimi bombkami. Zaskakujące dane
Czytaj też:
Republika rzuca wyzwanie największym. Uruchamia popularną usługę


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Opracował: Dawid Sieńkowski
Źródło: apparelresources.com / finanse.wp.pl / forsal.pl / AFP
Czytaj także