"Co dalej?". Rymkiewicz w Teatrze Klasyki Polskiej

"Co dalej?". Rymkiewicz w Teatrze Klasyki Polskiej

Dodano: 
Jarosław Marek Rymkiewicz podczas gali Strażnik Pamięci 2017
Jarosław Marek Rymkiewicz podczas gali Strażnik Pamięci 2017 Źródło: PAP / Tomasz Gzell
Teatr Klasyki Polskiej najnowszą premierą, „Porwaniem Europy”, przypomniał Rymkiewicza jako twórcę teatralnego. Dramatopisarza, autora tłumaczeń-parafraz, z pamiętnym kongenialnym „Życiem snem” Calderona wystawionym w Starym Teatrze. Od lat też z powodzeniem w Teatrze Narodowym idą „Ułani” w reżyserii Piotra Cieplaka (premiera prawie 10 lat temu!), mamy świeże wydanie krytyczne dramatów w serii „Dramat Polski – Reaktywacja”, a jednak – wciąż go jeszcze nie znamy.

Jaki jest więc ten teatralny Rymkiewicz? Będzie zawiedziony, kto spodziewa się Rymkiewicza w wersji spopularyzowanej i zbanalizowanej, tego od „Wieszania”, tzw. smoleńskiego, którym straszy się postępowych przedszkolaków. Już bliżej mu do autora wierszy o śmierci, tych bezlitosnych, i to nie tylko dlatego, że posługuje się w tekstach przeznaczonych na scenę, autorską, zwięzłą, białą frazą.

Dramaty zaczął pisać w końcówce lat 50. „Porwanie…” opublikował w miesięczniku „Dialog” w roku 1971, choć polskie teatry tekstu tego wówczas wystawić nie zechciały. Prapremierą tekstu był dopiero spektakl rzeczonego Cieplaka w Teatrze Śląskim w Katowicach, w 2017 r. „… wystarczy spojrzeć na Brukselę, stolicę śmiesznych głupców, którzy zarządzają konaniem cywilizacji europejskiej. Tak właśnie należy czytać, wystawiać i rozumieć »Porwanie Europy« – to jest głupia farsa o czymś strasznym, a nawet tragicznym – o śmierci naszej cywilizacji” – zreinterpretował autor wymowę swojej sztuki w wywiadzie przedrukowanym w programie do tamtego spektaklu. A co w istocie napisał? Sztuka jest wyrafinowaną zabawą literacką.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Autor: Grzegorz Kondrasiuk
Czytaj także