– Musimy pamiętać, że do owczarni, jaką jest Kościół, wchodzi się tylko jedną bramą, którą jest Chrystus. Oczywiście mamy dzisiaj wielu doradców pokazujących nam nieco inne rozwiązania, ale czy oni są wiarygodni, czy oni są w żywej relacji z Chrystusem? – zastanawiał się metropolita krakowski.
Kard. Ryś podpowiedział, też jakie podjąć właściwe działania w owczarni. – Możemy mieć z kimś niedobre relacje, ale popatrzmy na drugiego, że on jest w środku tej owczarni, on jest naszym bratem i siostrą. Nie patrzmy na niego z nienawiścią. Rozglądnijmy się wokół, bo w tej owczarni ktoś jest głodny, ktoś jest chory, a może dostaje pomoc z opieki społecznej, ale trzeba i tak iść do niego, poświęcić mu czas, po prostu pogadać z nim. Nasz Kościół jest owczarnią, jest wspólnotą, a ona zaczyna się od świadectwa – tłumaczył.
Chrystus jak pasterz
Hierarcha mówił też o roli pasterza w owczarni. – Chrystus jako pasterz nie stosuje siły, nie stosuje kija, bo wiadomo pod nim wszyscy będą się bać, będą słuchać. Niektórym z nas nawet się wydaje, że kij będzie skuteczniejszy. A tak nie jest, Chrystus jako pasterz gromadzi swoją wspólnotę przy słowie. Ono jest nam potrzebne do rozumienia Ewangelii – argumentował.
Rozważał także kwestię owcy i wilka. – A co zrobić jak owca idzie między wilki? Pewnie będziemy się bać, że on ją zje. Tymczasem ważniejsze jest to, by ona sama nie stała się jak wilk – dodał kard. Ryś.
W Święcie Bacowskim uczestniczyli bacowie i juhasi z całego Podhala, Spisza i Orawy. Byli przedstawiciele władz wojewódzkich i samorządowych z regionu na czele ze starostą nowotarskim Tomaszem Hamerskim i starostą tatrzańskim Andrzejem Skupniem, który przekazał na początku mszy św. góralską spinkę metropolicie krakowskiemu. Zaznaczył, że niestety zmniejsza się liczba hodowców.
Kard. Ryś: Kościół też potrzebuje pasterzy
W odpowiedzi na jego słowa kard. Ryś poprosił też o modlitwę w intencji nowych powołań kapłańskich, o nowych pasterzy w Kościele. – Wy potrzebujecie pasterzy, my też ich szukamy. Tak się składa, że mój sekretarz ks. Łukasz pochodzi właśnie z Ludźmierza, spotkaliśmy się w seminarium, ale to było już jakiś czas temu. On jest ostatnim duchownym z Ludźmierza. Dlatego tak ważne są nowe powołania kapłańskie, także z tej podhalańskiej ziemi – zwrócił się do górali metropolita krakowski.
Podczas całego wydarzenia przygrywała kapela regionalna, obecne były delegacje z pocztami sztandarowymi różnych organizacji i instytucji, m.in. Zarządu Głównego Związku Podhalan.
Jako dar ołtarza przyniesione były baranek oraz produkty regionalne. Modlitwę wiernych odczytali w strojach regionalnych bacowie i juhasi, a także gaździny.
Podczas nabożeństwa bacowie i juhasi dostali tzw. sajty – szczapy z poświęconego w Wigilię Paschalną ognia do zapalenia pierwszej watry w bacówce, kalendarze z wizerunkiem Matki Boskiej Ludźmierskiej, wodę z przysanktuaryjnej studni, poświęconą przed Mszą św. przez metropolitę krakowskiego.
Msza św. i poświęcenie owiec
Na zakończenie mszy św. w kościele przy ołtarzu polowym kard. Ryś poświęcił kierdel, czyli stado owiec zgromadzone w kosorze (ogrodzeniu) między ludźmierską bazyliką a ołtarzem polowym.
Wszystkim za obecność i przyjazd do Ludźmierza podziękował ks. Maciej Ścibor, kustosz sanktuarium Matki Boskiej Ludźmierskiej. Poprosił także metropolitę krakowskiego o poświęcenie kopii figury Matki Boskiej Ludźmierskiej, która stanie w kościele w Szczawnicy. Do tamtejszej świątyni również przychodzą bacowie i juhasi, zajmujący się wypasem owiec na pobliskich Jaworkach.
Święto Bacowskie odbywa się zwykle w dzień wspomnienia św. Wojciecha lub w najbliższą niedzielę po tym dniu. Św. Wojciech jest patronem redyku (wypędu owiec na pastwiska górskie) wiosennego, a św. Michał Archanioł – jesiennego.
Czytaj też:
Ludźmierz, pierwszy klasztor Podhala
