• Jacek PrzybylskiAutor:Jacek Przybylski

NATO 3.0

Dodano: 
Polscy żołnierze, zdjęcie ilustracyjne
Polscy żołnierze, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Flickr / U.S. Army Europe/ Domena publiczna
USA wycofają 5 tys. żołnierzy z Niemiec – ogłosił Pentagon. Pretekstem była urażona duma Trumpa, ale Ameryka o planowanej relokacji sił w Europie mówi od miesięcy. Jak bardzo w dwubiegunowym świecie Europa straciła na znaczeniu w oczach USA? I czy Polska może zyskać na zmianie rozmieszczenia sił?

Pod koniec roku 2025 w ponad 30 bazach na terenie Starego Kontynentu stacjonowało na stałe ok. 70 tys. amerykańskich żołnierzy. Według Centrum Danych o Siłach Obronnych USA (DMDC) liczba ta nie obejmowała oddziałów, które są w Europie rotacyjnie lub na regularnie organizowanych manewrach. Mniej więcej 37 tys. wojskowych z USA stacjonuje w Niemczech w kilkudziesięciu bazach rozmieszczonych zwłaszcza na południu i południowym zachodzie kraju.

„Stany Zjednoczone badają i analizują możliwość redukcji wojsk w Niemczech, a decyzja w tej sprawie ma zostać podjęta w najbliższym czasie” – ogłosił pod koniec kwietnia Donald Trump we wpisie opublikowanym na platformie Truth Social. Do napisania tego posta gospodarza Białego Domu miała skłonić urażona duma. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz – zagorzały zwolennik dobrych relacji transatlantyckich – śmiał bowiem publicznie stwierdzić, że jest „całkiem oczywiste, że Waszyngton przystąpił do tej wojny bez żadnej strategii” i że władze Iranu umiejętnie prowadząc negocjacje, „poniżają cały naród amerykański”. I chociaż to i tak łagodna ocena z ust szefa rządu państwa, które przez nie swoją wojnę prognozy wzrostu gospodarczego musiało już zredukować o połowę, to amerykański prezydent niczym urażona królewna kolejny raz pogroził Niemcom palcem. Groźby wycofania wojsk z Niemiec nie są bowiem dla Trumpa niczym nowym. Już podczas pierwszej kadencji w Białym Domu amerykański prezydent chciał wycofać część wojsk z Niemiec, ale nie pozwolił mu na to Kongres.

Iran, Kuba, Chiny?

Stany Zjednoczone poświęcają Europie coraz mniej uwagi. Jeśli Donaldowi Trumpowi uda się wreszcie osiągnąć trwałe zawieszenie broni w rejonie Zatoki Perskiej, to USA prawdopodobnie będą chciały jeszcze przed listopadowymi wyborami połówkowymi do Kongresu doprowadzić do zmiany reżimu na Kubie. Nie będzie to łatwe zadanie, bo to ważny rosyjski przyczółek. Aby osiągnąć ten cel, konieczna może być kolejna militarna interwencja lub np. doprowadzenie przez Waszyngton do zakończenia konfliktu ukraińsko-rosyjskiego na warunkach dużo korzystniejszych dla Moskwy niż dla Kijowa.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także