Jest taki jeden problem, a właściwie dwa problemy, co do których właściwie nie wiem, jak sobie wytłumaczyć, że to w ogóle jest problem. Normalnie nie byłby to problem. Otóż chodzi o zderzenie tych dwóch problemów przy eksporcie dzieł sztuki.
Każde państwo twierdzi, że chce, aby inne państwa zapoznały się z jego sztuką. Organizuje jakieś wystawy, dużym kosztem wysyła ludzi za granicę z tymi wystawami, pokazuje swoje dzieła sztuki tu i tam, i stale narzeka, że inni nie chcą oglądać ich dzieł sztuki. Ja to mogę zrozumieć.
Jednocześnie państwa — na ogół te same państwa — jeżeli dostąpiło je to szczęście, że ich dzieło sztuki znalazło się w obcym muzeum, podnoszą wrzask, żeby im je oddać. Szczególnie Egipt w tym celuje, ale nie tylko. Jakieś państwa-miasta Kano czy coś tam, które istniały sześć wieków temu, robiły figurki z gliny.