Jak umierają „Gwiezdne wojny”
  • Piotr GociekAutor:Piotr Gociek

Jak umierają „Gwiezdne wojny”

Dodano: 
Disney, Zdjęcie ilustracyjne
Disney, Zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP/EPA / CHRISTIAN MONTERROSA
"Gwiezdne wojny” zamieniono we franczyzę dla dziewczynek, w dodatku mocno zideologizowaną. Utracono dawną bazę fanowską, nie zyskując nowej. Teraz Disney jest w panice

Gasło, gasło i zgasło. Nie ma już we mnie ani krzty ekscytacji faktem, że za kilka dni do kin trafi nowy film z uniwersum „Gwiezdnych wojen”. A przecież jeszcze nie tak dawno z ciekawością oglądałem pierwszy sezon serialu „Mandalorian” (2019). Nieco dawniej sarkałem na film „Han Solo: Gwiezdne wojny – historie” (2018), lecz wciąż bawiłem się na nim nieźle. I naprawdę ucieszyłem się, widząc starego Marka Hamilla powracającego do roli Luke’a Skywalkera w trylogii sequeli (2015–2019). Nostalgia to potężna siła napędzająca dziś popkulturę i ja tej nostalgii ulegałem. Bo czemu nie?

Dziś nie oczekuję od sagi „Star Wars” już niczego. Ewentualny sukces filmu „Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu” niewiele odmieni, ewentualna kasowa porażka niczego nie zmieni. Katastrofa już nastąpiła, gwiezdna saga mało kogo dziś ekscytuje, a już najmniej tych, którzy piszą, kręcą i produkują jej kolejne odsłony. Jak do tego doszło? Dlaczego „Gwiezdne wojny” umierają?

Coś innego

Recenzja została opublikowana w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także