Marcowy pokaz Chanel otworzyła w tym roku 50-letnia Stephanie Cavalli, jedna z 15 modelek po czterdziestce. Show włoskiej firmy Bottega Veneta miał dziewięć starszych modelek, u Toma Forda było dziewięciu modeli męskich i żeńskich, u Givenchy ośmiu, u Balenciagi pięciu, Louis Vuitton miał czterech. Pięćdziesięcioletnia Kate Moss, objawienie lat 90., wystąpiła na pokazie Gucciego. Pięćdziesięciosiedmioletnia Gillian Anderson zamknęła pokaz Miu Miu…
Po raz pierwszy na okładce (amerykańskiego) wydania „Vogue” znalazła się kobieta 76-letnia. To Meryl Streep, gwiazda wchodzącego na ekrany sequelu komedii „Diabeł ubiera się u Prady 2”. Jasne, to nie byle kto, to Meryl Streep, która gra Annę Wintour, ta z kolei ma lat 78...
Co się nagle zmieniło? W tej branży słowo „starość” było przecież przez lata ustawowo zakazane. Nie przechodziło przez usta ani projektantom, ani handlowcom, ani dziennikarzom. Nie miał znaczenia fakt, że granice młodości w ostatnich dwóch dekadach przesunęły się mocno w górę.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
