Wojewoda na Laficie
  • Joanna SiedleckaAutor:Joanna Siedlecka

Wojewoda na Laficie

Dodano: 
Jerzy Giedroyc
Jerzy Giedroyc Źródło: PAP / ARCHIWUM
Z INNEJ PERSPEKTYWY Nazywano go „predsiedatielem kołchozu”, „Księciem Panem”, „Wojewodą na Laficie”, „Sfinksem o oczach smutnego spaniela”, „zimnym polipem redakcyjnym”, bo od lat nie wstawał zza biurka, Francuzi „Mesje Żedrłakiem”, dzieło jego życia – redakcję paryskiej „Kultury”: „laicką Jasną Górą”, gdzie pielgrzymowali na kolanach polscy intelektualiści.

„Gdyby znalazł się na pustyni, gdzie stałaby jedyna sławojka z napisem »Klucz u dozorcy«, On by ten klucz zdobył” – mówił Czesław Miłosz. „Obudzony w środku nocy, najpierw skoczy w redaktorstwo, dopiero potem w kalesony” – śmiał się Melchior Wańkowicz, autor takiego oto wierszyka: „Kto w towarzystwie samych drani / Oczy ma spłoszonej łani / Kto to wszystko w całość zgrabnie wiąże? / Giedroyc – Książę”.

W PRL paryska „Kultura” była zakazana, wydawane przez nią książki konfiskowane na granicy, numer telefonu w notesie, mocno obciążający. Syn Kisiela, Wacław Kisielewski, wybitny pianista, który z racji swoich zagranicznych koncertów bywał tu kurierem, nauczył więc siebie i ojca, jak go łatwo zapamiętać: cztery lata przed Chrztem Polski i rok przed Krwawą Niedzielą w Petersburgu, czyli 9621904.

Felieton został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także