Może się wydawać, że ograniczanie wolności słowa występuje wyłącznie w autorytarnych i totalitarnych państwach Globalnego Południa. Tymczasem zachodnie liberalne demokracje również potrafią okazywać lęk przed „myślozbrodnią” – i to nie tylko wobec sił politycznych, lecz także literatury, w dodatku książek napisanych przez pisarzy, którzy już nie żyją. Tak się stało niedawno w przypadku powieści „Obóz świętych” zmarłego w roku 2020 francuskiego prozaika Jeana Raspaila.
Zaczęło się od tego, że w lipcu 2025 r. dzieło to wydane po angielsku nakładem Vauban Books trafiło do sprzedaży na Amazonie. W kwietniu 2026 r. wersja papierowa zniknęła z oferty platformy. Amazon powiadomił Vauban Books, że decyzję podjął z uwagi na „treści obraźliwe” w książce. Nie sprecyzował jednak, o co dokładnie chodzi. W Internecie się zagotowało. Pod adresem Amazona kierowano zarzuty o stosowanie praktyk cenzorskich. W efekcie na platformie wersja papierowa powieści znalazła się w sprzedaży ponownie. Mleko jednak się rozlało. A można też przypuszczać, że gdyby nie protesty internautów, Amazon by się ze swojej decyzji nie wycofał.
Czy to jest rasizm?
Przy tej okazji warto przypomnieć, że blisko 15 lat temu w Polsce „Obóz świętych” wywołał dyskusję… w kontekście ówczesnej parlamentarnej kampanii wyborczej. Otóż na plakacie Prawa i Sprawiedliwości pojawiła się młoda działaczka tej partii, trzymająca pod pachą powieść Raspaila. Należąca do Agory bezpłatna gazeta „Metro” podniosła wokół tej sprawy larum. Zanim jednak to się stało, dziennikarze tego medium postanowili się dowiedzieć, o czym w ogóle jest „Obóz świętych”. Ani tytuł książki, ani nazwisko jej autora nic im nie mówiły. Jak się okazało, na trzech przepytanych przez nich znawców literatury francuskiej coś do powiedzenia na ten temat miała tylko jedna osoba – Anna Wasilewska. To zasłużona tłumaczka, ale bynajmniej nie pozbawiona ideologicznych idiosynkrazji, o czym świadczą jej ówczesne słowa dotyczące Raspaila: „Jest przedstawicielem skrajnej prawicy, antydemokratą, monarchistą i ksenofobicznym nacjonalistą. Oczywiście demokracja jest po to, aby wszystkie potwory przemawiały”. Wasilewska dodała też, że prozaik „krytykuje politykę imigracyjną Francji, czym zasłużył sobie na oskarżenia o nawoływanie do nienawiści rasowej”.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
