W kwietniu lider socjalistyczno-komunistycznej koalicji premier Pedro Sanchez ogłosił, że rada ministrów zatwierdza dekret inicjujący wdrożenie decyzji o legalizacji pobytu w Hiszpanii ponad 500 tysięcy nielegalnych imigrantów do porządku prawnego państwa. Polityk napisał, że mowa jest o osobach, które przebywają w Hiszpanii pozostając "w sytuacji nieregularnej" i zaznaczył, że "ponownie, czuję dumę z bycia Hiszpanem".
W reakcji europoseł Szwedzkich Demokratów Charlie Weimers zaapelował o wyłączenie Hiszpanii ze strefy Schengen. Podobnie głosy pojawiały się już wcześniej, kiedy Sanchez ogłosił swoje radykalne plany, ale Komisja Europejska, która sama wprowadza właśnie pakt migracyjny, nie zainteresowała się tematem.
Poseł AfD ostrzega Hiszpanię
Eurodeputowana Christine Anderson z Alternatywy dla Niemiec (AfD) powiedziała w wywiadzie dla "La Gaceta", że w Niemczech dochodzi obecnie do dwóch gwałtów grupowych na kobietach dziennie, a wiele kobiet rezygnuje z wychodzenia z domu po zmroku. Jak dodała, przez działania władz w Madrycie taki sam los czeka Hiszpanię.
Anderson oceniła, że decyzja ekipy Sancheza jest "absolutnie absurdalna". Polityk zwróciła uwagę, że legalizacja po nielegalnym wkroczeniu na teren kraju – co już samo w sobie stanowi przestępstwo – niczego nie rozwiązuje, a jedynie utrwala problem i tworzy precedens.
Eurodeputowana AfD przypomniała na czym polega mechanizm. Najpierw nielegalni przybysze są wpuszczani do europejskich państw, a potem, gdy społeczeństwo protestuje, władze po prostu ich legalizują. – To nie likwiduje problemu, lecz go cementuje – zauważyła.
Teraz, w Hiszpanii setki tysięcy nielegalnych imigrantów, którzy nie powinni mieć prawa tam przebywać, będą mieli narzędzie prawne, by argumentować, że przecież są już w kraju legalnie.
Masowa migracja. Anderson: Merkel pod sąd za "sprzedanie własnego narodu"
Anderson porównała tę pokrętną logikę do usuwania odpowiedzialności karnej za popełnione przestępstwo. – To tak, jakby sąd uznał, że skoro ktoś popełnił przestępstwo, to po prostu usuniemy fakt, że było ono przestępstwem – stwierdziła.
Polityk Alternatywy nawiązała w kontekście masowej migracji do sytuacji w Niemczech po 2015 roku. Przypomniała wydarzenia sylwestrowe w Kolonii, gdzie ponad tysiąc migrantów dokonało masowych molestowań i gwałtów na setkach kobiet. – Kobiety zostały całkowicie same, bez żadnej pomocy – podkreśliła.
Dziś, ze względu na zagrożenie ze strony imigrantów, Niemki po prostu rezygnują z normalnego życia towarzyskiego, które przez dekady było w Europie oczywiste. Jak mówiła, w rzeczywistości ustanowiono w kraju swego rodzaju "segregację płciową" według wzorca krajów pochodzenia migrantów.
Jej zdaniem europejskie rządy importują kulturowe normy całkowicie obce europejskim społeczeństwom i zdradzają własnych obywateli. Jako ewidentny przykład podała kanclerz Angelę Merkel, która zaprosiła do Niemczech masy imigrantów z Bliskiego Wschodu po tym, jak drogę do Europy zablokował im w 2014 i 2015 roku premier Węgier Viktor Orban.
– Zamiast zapobiec dramatycznym scenom na granicy, wprowadziła dramatyczne sceny do naszych miast – powiedziała Anderson. Jej zdaniem Merkel złamała przysięgę złożoną narodowi niemieckiemu i powinna stanąć przed sądem za "sprzedanie własnego narodu".
Christine Anderson zaapelowała, by Hiszpania spojrzała na niemieckie doświadczenia i nie powielała błędów, które doprowadziły do kryzysu bezpieczeństwa kobiet i erozji poczucia bezpieczeństwa w całym kraju.
Czytaj też:
Pakt migracyjny wchodzi w życie. "To dla nas większe zagrożenie niż Rosja"Czytaj też:
Zamieszki i niewygodne protesty. Władze uruchomiły cenzurę internetuCzytaj też:
Montero znów szczerze o masowej migracji. "Aby objęła wszystkich"
