Jak informują media, w rumuńskim mieście Gałacz doszło do incydentu z rosyjskim dronem. Maszyna rozbiła się o budynek mieszkalny, powodując eksplozję i pożar. Lokalny Inspektorat ds. Sytuacji Nadzwyczajnych (ISU) przekazał, że obrażenia odniosły dwie osoby: kobieta doznała oparzeń pierwszego stopnia, a u 14-letniego chłopca doszło do ostrej reakcji stresowej. Z budynku ewakuowano ok. 70 osób.
Na miejscu ataku pracują ratownicy, policja, medycy i siły specjalne. Pirotechnicy z rumuńskiego wywiadu (SRI) ustalili, że wszystkie ładunki wybuchowe na dronie zdetonowały się, co oznacza, że nie ma zagrożenia kolejną eksplozją. Powołano również oddzielny zespół śledczy, składający się z funkcjonariuszy policji z Dyrekcji Śledczej i Narodowego Instytutu Kryminalistyki.
Rumuńskie Ministerstwo Obrony przekazało, że w nocy 29 maja Rosja zaatakowała dronami obiekty cywilne i infrastrukturalne na Ukrainie w pobliżu granicy. Jeden z rosyjskich bezzałogowców wleciał w rumuńską przestrzeń powietrzną i rozbił się na dachu budynku mieszkalnego w Gałaczu.
Strona ukraińska ostrzegła rumuńskie służby o zagrożeniu. Rosyjski atak był wymierzony w miasto Reni w obwodzie odeskim.
Zmasowane ataki na cele na Ukrainie
Główny Zarząd Wywiadu (HUR) Ministerstwa Obrony Ukrainy poinformował w środę, że Rosja rozpoczęła długotrwały atak powietrzny na ukraińską infrastrukturę krytyczną. Rosyjska armia użyła dronów oraz pocisków balistycznych.
"Celami Moskwy są obiekty infrastruktury krytycznej oraz systemy zapewniające funkcjonowanie dużych miast, w szczególności obiekty energetyczne, przedsiębiorstwa sektora zbrojeniowego oraz budynki organów władzy państwowej" – czytamy w komunikacie HUR, zamieszczonym na Telegramie.
Czytaj też:
Rosja uderzy na cele w Kijowie. Ambasador wezwany do MSZCzytaj też:
Zagrożenie przy granicy. Polska poderwała myśliwce
