Obecny następca św. Piotra stawia w stan oskarżenia demokrację liberalną, która lekceważy życie ludzkie, a w imię lewicowych ideologii depcze prawa rodziny. Problem tylko w tym, że wyjątkowo słabo rysuje się program naprawczy
W2011 r. papież Benedykt XVI wygłosił jedno z najważniejszych przemówień swojego pontyfikatu. Stanął przed niemieckim Bundestagiem, zadając pytanie o moralne podstawy polityki. W jaki sposób władze państwowe mogą odróżnić dobro od zła? Skąd rządy czerpią przekonanie o sprawiedliwości własnych działań? Jak dostrzec granicę, która oddziela normalne działania państwowe od tego, co zbrodnicze? Te pytania miały szczególną wagę zarówno dla Benedykta, jak i dla deputowanych do Bundestagu z oczywistych względów historycznych. Joseph Ratzinger wprost odwoływał się do lat 1933–1945, wskazując, że III Rzesza stała się państwem przestępców, strukturą zła albo – jak powiedział św. Augustyn – bandą rozbójników.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
