Po ujawnieniu przez portal zero.pl nieprawidłowości w warszawskim Szpitalu Południowym, w partii Donalda Tuska trwają gorączkowe działania, aby zmniejszyć wizerunkowe straty powstałe w wyniku wybuchu afery. W resorcie zdrowia trwają prace nad ustawą wprowadzającą górne limity zarobków lekarzy na kontraktach. Sprawę monitoruje premier. W partii przyznają jednak, że "tego nie da się zamieść pod dywan".
– Media wyciągają kolejne przypadki patologii, kolejne nazwiska. Znam przypadki innych szpitali, gdzie za chwilę coś podobnego może gruchnąć. Będziemy się z tego tłumaczyli jeszcze z 1,5 miesiąca – mówi jeden z rozmówców Wirtualnej Polski.
Inny dodaje, że "Tusk przejął się aferą w Szpitalu Południowym". – Wszyscy, którym ufa, mówią mu to samo: albo coś z tym systemem ochrony zdrowia zrobimy, albo ta sprawa nas zmiecie przed wyborami – wskazuje.
W KO polecą głowy?
W partii jednoznacznie mówi się o tym, że konieczne są dymisje, jednak nie na szczeblu ministerialnym. Spokojni mogą być zatem minister zdrowia oraz szef MSWiA Marcin Kierwiński, który jest jednocześnie liderem warszawskich struktur KO.
– Może pora podziękować przewodniczącej rady miasta Ewie Malinowskiej-Grupińskiej, której nazwisko często pojawia się w kontekście tego, kto korzystał z usług poza kolejką w Szpitalu Południowym. Nie dość, że będzie to odcięcie się od afery, to jeszcze zrobi się miejsce dla jakiejś świeżej krwi w warszawskiej radzie – mówi rozmówca portalu.
Inny tłumaczy, że to Rafał Trzaskowski, któremu podlegają miejsce szpitale, powinien podjąć decyzję o dymisjach.
– Kierwiński jest szefem warszawskich struktur KO, ale on nie ma pojęcia o grafikach lekarzy w 10 szpitalach miejskich, za to odpowiadają władze miasta. To Trzaskowski powinien poświęcić jakąś głowę. Jego zastępczyni Renata Kaznowska od wielu lat odpowiada za obszar zdrowia, jest merytoryczna i dobrze oceniana, ale jeśli kontrole wykażą nieprawidłowości, a póki co już je widać choćby w grafikach lekarzy Szpitala Południowego, to niestety może być powód do dymisji – stwierdził.
W partii panuje przekonanie, że konieczna jest "ucieczka do przodu", czyli przygotowanie odpowiedniej ustawy regulującej wynagrodzenia lekarzy. Prace nad nią mają już trwać. Jak przekazała minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, resort "analizuje możliwość wprowadzenia górnego progu płacowego dla lekarzy pracujących na kontraktach".
Czytaj też:
Wrze po aferze w szpitalu. Mulawa nie ma wątpliwości, kto ponosi odpowiedzialnośćCzytaj też:
Żurek o aferze w Szpitalu Południowym: Prokuratura nie podejmuje decyzji politycznych
